PATRONAT HONOROWY NAD ZBÓJNICKIM SZLAKIEM

 
PATRONI MEDIALNI NAD PROJEKTEM ZBÓJNICKI SZLAK
Wydawnictwa i Magazyny Turystyczne:










Uczelnie Wyższe: Turystyczne
portale internetowe:

Miasta:
Media:





Regionalne organizacje:
 














Powiaty:
Instytuty turystyki: Izby turystyki:
Euroregiony:
Narodowe Organizacje Turystyczne:
Regionalne Organizacje Turystyczne:

FIRMY



WSPÓŁPRACA
NA ZBÓJNICKIM SZLAKU BEZPIECZEŃSTWO ZAPEWNIAJĄ



OGLĄDAJ NAS W
PISZĄ O NAS










JAN KRZEPTOWSKI SABAŁA CO ZA MŁODU „POZA BUCZKI WYSKAKIWAŁâ€

Ej, Sabała, Sabała,

Sabałowe dzieci,

 

Kiej Sabała pomre,

sytko się ozleci.

 

Jan Krzeptowski-Sabała - (ur. 26 stycznia 1809 w Kościelisku, zm. 8 grudnia 1894
w Zakopanem), góralski myśliwy, gawędziarz, muzykant, honorowy przewodnik tatrzański i pieśniarz, ulubiony towarzysz Chałubińskiego.

Przydomki Sabała, Sablik, Fakor, Kozica i Koziar pozwalały orientować się
w rozległych koligacjach rodów góralskich
, które nosiły te same nazwiska (funkcjonują one do dziś w rodzinach góralskich). Rodowe nazwisko Krzeptowski jest nazwiskiem przybranym – wcześniej zarówno Jan jak i jego bracia nosili nazwisko Gąsienica.

Sabala był jednym z najsłynniejszych górali, jeszcze za życia przeniesiony do literatury (występuje w utworach Sienkiewicza, Witkiewicza, Chałubińskiego, potem Jalu Kurka, Wnuka). Choć nie był zawodowym przewodnikiem, świetnie znał Tatry i towarzyszył dr. Chałubińskiemu w jego wyprawach. Był żywym symbolem dawnej, heroicznej epoki Podhala. Grywane przezeń starodawne nuty („sabałowe") zapisywali wybitni znawcy muzyki, grywane są też do dziś przez górali. Podobną popularność mają opowiadane przezeń bądź przypisywane mu gawędy - humoreski z zaskakującymi niekiedy pointami.

„Ale na subienicy wisieć to ta honorna rzec! Bo tam dziadów nie wiesają, ino chłopa! Tam dziada nie wołają, ino co najtęźsy chłop to musi wisieć".

W młodości był kłusownikiem, a podobno także zbójnikiem. Za czasów młodości Sabały - powiada Witkiewicz - zbójnictwo było bardzo zwykłym objawem i w przekonaniu górali nie hańbiło nikogo.

Sam Sabała, zapytany, dlaczego nie został zbójnikiem, odpowiedział: „Luto mi beło baby i dziecisków" — i zastrzegał się, że bynajmniej nie dlatego, żeby w tym było coś niegodnego lub żeby on sam nie miał dość przymiotów honornego  chłopa”.

Po upadku powstania chochołowskiego, w którym brał udział, przez krótki czas siedział w austriackim więzieniu. Porzuciwszy myślistwo nie osiadł na gospodarstwie, lecz zajął się gawędziarstwem i muzykowaniem. Był przez to przez miejscowych górali, zwłaszcza zamożniejszych gazdów, uważany za dziwaka lub dziada, lecz dla goszczących w Tatrach twórców stał się symbolem góralszczyzny. Towarzyszył Tytusowi Chałubińskiemu i Stanisławowi Witkiewiczowi w ich górskich wyprawach. Przez Witkiewicza został nazwany "Homerem Tatr", był ojcem chrzestnym jego syna Stanisława Ignacego. Zabawiał znakomitych gości doktora Chałubińskiego śpiewem i opowieściami, a nawet zainscenizowanym dla Heleny Modrzejewskiej napadem zbójeckim, podczas którego wystąpił w roli harnasia.

Sabała był pierwszym muzykiem góralskim, który mocno i trwale wszedł do literatury i legendy tatrzańskiej. Sabała był przede wszystkim gawędziarzem i filozofem ludowym, żywym nosicielem tradycji dawnej, heroicznej epoki góralszczyzny, w której istotą życia człowieka była przygoda i walka - z naturą, z klimatem, z wrogami.

Muzyka była dla Sabały nie tyle sztuką, ile formą bardzo kameralnej, osobistej wypowiedzi. Grał głównie dla siebie, nie dbając o precyzję wykonania ani o piękny ton, którego zresztą nie mógł osiągnąć na prymitywnych złóbcokach, wydających ciche, ale ostre i piskliwe dźwięki.

Zajęty całkowicie swoją muzyką nie zwracał uwagi na otoczenie, pochłonięty coraz to innymi improwizacjami na temat granej przez siebie nuty. Był stałym towarzyszem wypraw tatrzańskich doktora Tytusa Chałubińskiego, który w swym artykule Sześć dni w Tatrach. Wycieczka bez programu tak oceniał jego grę:

To tęskne, dzikie, a tak urocze dźwięki staroświeckiej pieśni, którą Sabała (Jan Krzeptowski) z nienaśladowanym przez żadne młodsze siły akcentem wygrywa (...). Mimo największej biegłości grajka, niepodobna tu uniknąć nieraz skrzypienia lub dojmującego pisku. A jednak w górach muzyka ta nie tylko nie razi, ale jest pożądaną, upragnioną (...). Przy tym Sabała jest niewyczerpanym w peryfrazach i fioryturach i rzadko kiedy dwa razy jedną melodię w zupełnie ten sam odda sposób.

Tylko sporadycznie grywał w kapeli, bo jego muzyka była podporządkowana własnym nastrojom i prawie nigdy nie była to muzyka taneczna, ujęta w sztywne ramy rytmu. Najchętniej wykonywał stare pieśni i nuty - dziś trudno dociec, ile z nich było odtworzeniem oryginału, a ile zostało przez niego „uzdajanych" czy przerobionych według własnego twórczego zamysłu i talentu. Wiadomo, że miał swoje nuty ulubione i one to przetrwawszy próbę czasu funkcjonują do dzisiaj jako „nuty Sabałowe".

W warstwie słownej związane są one albo wyraźnie z osobą Sabały, albo dotyczą tematyki myśliwskiej czy zbójnickiej.

Muzyka dla Sabały nie była dodatkiem do pracy czy rozrywką, uprawianą w czasie wypoczynku. Była treścią jego życia, tak samo jak chodzenie po górach. Większość ziomków - górali, zwłaszcza zamożniejszych gazdów, uważała go za dziwaka czy dziada, od czasu kiedy przestał być myśliwym, a nie zajął się gospodarką, tylko muzyką i gawędziarstwem. Dla przybyłych z dolin twórców, literatów czy muzyków był natomiast Sabała niezwykłą osobowością, najbardziej charakterystyczną postacią góralszczyzny i ludowym piewcą Tatr. Zbójnickie nuty i śpiewki przetwarzał po swojemu i on też był poważnym źródłem wiedzy o obrazie zbójników wśród górali tatrzańskich, jaką chłonął Stanisław Witkiewicz.

Przeniesiony za życia do legendy i literatury, znalazł też Jan Krzeptowski Sabała poczesne miejsce we współczesnych gawędach góralskich i dziś jest uważany za jeden z symboli regionalizmu podhalańskiego. Jego rolę w pionierskim okresie poznawania Tatr podkreśla fakt umieszczenia go wraz z Tytusem Chałubińskim w rzeźbie Jana Nalborczyka na zakopiańskim pomniku.

Sabała kończy epokę muzyki staroświeckiej, grywanej solo na złóbcokach, przede wszystkim dla siebie. Jaka była muzyka góralska przed nim - możemy się tylko domyślać na podstawie podhalańskiej tradycji. Po jego śmierci zaś w góralskim muzykowaniu niepodzielnie zaczynają panować skrzypce i gra zespołowa, w kapeli.

Sabała zmarł w 1894 w willi "Zacisze" należącej do Wandy Lilpopowej, która opiekowała się nim w ostatnich latach życia. Pochowany został na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku.

LITERATURA

Gawędy góralskie (autorstwa Sabały lub powtarzane przez niego) zostały spopularyzowane przez Stanisława Witkiewicza, Henryka Sienkiewicza, Wojciecha Brzegę oraz opublikowane w licznych zbiorach, m.in.:

v  Bajki według opowiadań Jana Sabały Krzeptowskiego z Kościeliska, Bronisław Dembowski, 1892

v  Sabała. Portret, życiorys, bajki, powiastki, piosnki, melodie, Andrzej Stopka-Nazimek, 1897.

Postać Sabały pojawiła się w polskiej literaturze u Henryka Sienkiewicza (Sabałowa bajka, 1884), Stanisława Witkiewicza (Na przełęczy, 1891), Kazimierza Przerwy-Tetmajera (Legenda Tatr, 1910), Władysława Orkana (nowela Przez co Sabała omijał jarmark w Kieżmarku).

Witkiewicz wywyższał Sabałę, pisząc, że „jest on dziełem sztuki, nie przestając być żywym człowiekiem”. Ten blisko 90 – letni wówczas starzec był najpiękniejszym typem Górala, jego opowiadania rzeczywistą epopeją górskiego ludu, krystalizującą w sobie wszystkie jego uczucia i myśli w sposób niezwykły.

Świat odsłaniany Witkiewiczowi przez Sabałę - był to, jak wiemy, świat dawnego, w opowieści ludowej przechowywanego zbójnictwa. Temat ten bardzo ujmował pisarza. Ten dawny „sabałowy” świat był światem bez gorsetu krępującego naturę człowieka. Te czasy, tak niedawna przeszłość odżywa w opowiadaniach starego górala „z całą swoją surowością, z całą wielkością swojej dziczy niepohamowanej, z tym urokiem, jaki ma, bądź co bądź, ludzka natura, idąca bez oporu i wahania za głosem swoich sił żywiołowych".

Sabała śpiewał Witkiewiczowi pieśni zbójnickie, w których występował też Jaśko z Brzeziawicki - uwięziony i czekający na szubienicę w Orawskim Zamku.

Witkiewicz pisał o: „Sabała ma tyle i tak różnych rzeczy do opowiadania, że da każdemu, czego on szuka - i mądremu mądre, i głupiemu głupie - wygodzi każdemu".

Sabała był mądrym góralem, samorodnym artystą słowa i gęśli, był bez wątpienia dobrym psychologiem; w lot zrozumiał, co chce usłyszeć jego rozmówca.

Sabała zbójował, to fakt. Przyznawał się do tego sam, ale tylko przed tymi, o których był przekonany, że nie będą nań spoglądać jak na prostego zbrodniarza, ale zrozumieją, usprawiedliwią, bo iść na zbój nie znaczyło iść na rozbój i zabijało się tylko wtedy, gdy nie było innego punktu wyjścia, więc nie rozmyślnie.

Najczęściej do motywu dobrych chłopców powracał w swojej powojen­nej twórczości poetyckiej przedstawiciel najstarszej generacji poetów, Sta­nisław Nędza-Kubiniec, wychowany w kulcie swego legendarnego dziada – Sabały, który rzekomo miał pewne epizody zbójnickie w swojej młodo­ści. Poeta z Polan traktuje motyw zbójnika z szacunkiem i upatruje w nim jednego z podstawowych znaków góralskiej tożsamości. W utworze Opowieść o mgłach poeta przytacza opowiadaną przez Sabałę – opowieść o karczmie w Orawicach i grubej karczmareczce, o tym jak dziewczyna przetańcowała pieniądze ze zbójnikiem, jednym z Matejów.

SABAŁA I JEGO ZBÓJNICKIE PASJE

Ostatnim przedstawicielem dawnej góralszczyzny i zarazem jej symbolem był dla przebywających pod Tatrami gości, Jan Krzeptowski Sabała, góral z Kościeliska. Sabała w młodości zbójował, brał też udział w wyprawach myśliwskich na kozice, świstaki i niedźwiedzie, organizowanych przez Homolacsów, którzy z zapałem oddawali się polowaniom, wynajmując pomocników spośród góralskich polowacy i kłusowników. Chętniej jednak na zwierzynę polował sam, włócząc się po górach i lasach. Był znanym tropicielem dzikich zwierząt i znakomitym strzelcem. Zabił wiele kozic, strzelbą lotkami nabitą, i niedźwiedzi marną „flintecką" na proch i „kapśliki", ciesząc się, że nie wyrządzą już szkody pasterzom. „Znał każdą kryjówkę, każdy szczyt, każdą przełęcz i grzbiet górski, każdą pyrć i mógł się po niej swobodnie poruszać, choćby gęsta mgła, zasiadła całe przestrzenie". Ta doskonała znajomość gór była wynikiem długoletniego kłusownictwa. W podeszłym już wieku stał się uczestnikiem zbiorowych wycieczek organizowanych przez Tytusa Chałubińskiego - lekarza i botanika, jednego z badaczy Tatr. Był jego towarzyszem i przyjacielem. Umilał wycieczkowiczom czas grą na gęślach, śpiewem, tańcem, opowieściami o bogatym w przygody własnym życiu, o dawnym życiu pasterskim, polowaniach i zbójnictwie w Tatrach. Jego opowieści były dla słuchaczy skarbnicą wiedzy o życiu dawnych mieszkańców Podhala. Opowiadał przy tym w tak zabawny sposób, że wszystkich doprowadzał do ataków konwulsyjnego śmiechu. W kilkudniowych wyprawach Chałubińskiego brało zwykle udział kilkunastu górali, byli wśród nich przewodnicy, tragarze niosący namioty i żywność, kapela góralska, no i oczywiście tryskający humorem i dowcipem Sabała. Nie figurował on na oficjalnych listach przewodników tatrzańskich, otrzymał jednak honorową odznakę przewodnicką z numerem „0", którą nosił aż do śmierci przypiętą do paska swej torby myśliwskiej. Sabała, jak już powiedziano, grał na starodawnych gęślach, a miał ich kilka egzemplarzy. Według informacji Marii Dembowskiej przechowywał gęśle w domach wszystkich swych przyjaciół.

„Instrument Sabały jest rozpaczliwy, powiedziałbyś - niemożliwy prawie - pisał Tytus Chałubiński - niepodobna tu uniknąć nieraz skrzypienia lub dojmującego pisku. A jednak w górach muzyka ta nie tylko nie razi, ale jest pożądaną, upragnioną. Jest ona harmonijnym dopełnieniem prawdziwie tatrzańskich wrażeń". Sabała nie tylko grał, ale także opowiadał gościom znane na góralszczyźnie baśnie, legendy, podania. Dowcip, poczucie humoru, swoista filozofia życia sprawiały, że był mile widziany w towarzystwie artystów i pisarzy przebywających w sezonie letnim w Zakopanem. W modzie było zapraszanie go do siebie przez inteligencję przebywającą sezonowo pod Tatrami. Był postacią charakterystyczną dla Zakopanego. Widywano go zazwyczaj z gęślami, z którymi się nie rozstawał i które nosił zwykle w zawiązanym u dołu rękawie cuchy.

Często grał na nich wracając z Zakopanego do Kościeliska, gdzie mieszkał. Zimą we własnym domu wyrabiał noże zbójnickie, by móc je podarować doktorowi Chałubińskiemu, jego przyjaciołom i znajomym. Przez przybyszów był nazywany Ezopem i Homerem Tatr, „ostatnim Mohikaninem" starej góralszczyzny, łączącym „dawne, minione bezpowrotnie czasy, z teraźniejszością". Przez górali, którzy cenili gospodarność, zapobiegliwość, dbałość o dom, zagrodę i uprawę roli, Sabała niedbający o te rzeczy, spędzający większość czasu z „panami", był uważany za „nicpote".

Podczas Powszechnej Wystawy Krajowej we Lwowie w 1894 roku, gdzie udał się z wycieczką górali, wzbudził wśród gości ogromną sensację. Pojawił się tam ze swymi gęślami, opowiadał własne bajki, śpiewał i wróżył z ręki. Wkoło niego zebrało się sporo ciekawskich, którzy zapewne oglądali go tak, jak oglądano w tym czasie sławne postaci Dzikiego Zachodu z trupy Buffalo Billa - zwiadowcy, pogromcy Indian i bizonów, który objechał ze swoim show pół świata. Gdy zaczęła grać orkiestra, Sabała stanął poniżej dyrygenta i zaczął grać na swoich gęślikach. Wyprowadzony przez służbę porządkową, zszedł ze „sceny" zdziwiony, że nie gra już na niej „pierwszych skrzypiec", jak to bywało w zakopiańskim światku literackim i artystycznym. W kilka miesięcy po powrocie z wystawy zmarł. Jak napisał w 1897 roku Andrzej Stopka - „zabłysnął tylko na krótko gościom swoją oryginalnością, jak płomyk hawiarskiego kaganka, chwilowo jaśniej, by na zawsze zagasnąć". Wraz z jego odejściem „zamknęła się pewna epoka w dziejach Podhala i poznawania Tatr".

 

Opracowując projekt „Szlak Zbójników Karpackich” skorzystano z blisko 1000 źródeł dotyczących zbójnictwa karpackiego, które znajdują się tutaj. Kliknij!

 

PATRONAT NAD SZLAKIEM ZBÓJNIKÓW KARPACKICH SPRAWUJE

ŁAP-POL (Dystrybutor wędlin tradycyjnych)

oraz

FIRMA JANTOŃ S.A., Sp. K (producent win Zbójeckie Grzane)

 



"Zbójnicki Szlak" zosta3 wybrany najlepszym produktem turystycznym w najwiekszym projekcie
szkoleniowo-doradczym dla polskiej bran?y turystycznej. Projektowi patronowali:
do góry
2009-2012 © Zbójnicki Szlak Leszek M3odzianowski






POLECAMY

e-beskidy

Beskidy, noclegi, mapy,
kamery, og3oszenia, forum

karpackie-zboje

Napady ZBÓjnickie, wesela,
biesiady, kuligi, integracja

ulica-hafciana

Haft komputerowy, naszywki,
odzie? reklamowa

apter

Trekking w Alpach, Urlop
w górach, narty w Dolomitach


fundacja

Góralskie prelekcje, ZBÓjnicki questing,
towarzystwo naukowe, ZBÓjnicka biblioteka

karpacki-gazda

Przewodnik beskidzki, pilot wycieczek,
kierownik kolonii, Beskidy, —ywiec



Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” FIRMY ZBÓJNICKI SZLAK LESZEK MŁODZIANOWSKI, a w szczególnoœci prezentowane koncepcje, pomysły i rozwišzania na mocy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. Dz. U. nr 24 poz. 83 stanowiš własnoœć autora. Projekt ZBÓJNICKI SZLAK ani żadna z jego częœci nie może być w żaden sposób kopiowana, powielana, dystrybuowana bez pisemnej zgody autora.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

OPRAWE FOTO/VIDEO PODCZAS ZBÓJNICKICH IMPREZ INTEGRACYJNYCH SPRAWUJE FIRMA MTUR Media + Turystyka

Zbójnickiszlak.pl Tel - (+48) 609 789 879, E-mail - info@zbojnickiszlak.pl