PATRONAT HONOROWY NAD ZBÓJNICKIM SZLAKIEM

 
PATRONI MEDIALNI NAD PROJEKTEM ZBÓJNICKI SZLAK
Wydawnictwa i Magazyny Turystyczne:










Uczelnie Wyższe: Turystyczne
portale internetowe:

Miasta:
Media:





Regionalne organizacje:
 














Powiaty:
Instytuty turystyki: Izby turystyki:
Euroregiony:
Narodowe Organizacje Turystyczne:
Regionalne Organizacje Turystyczne:

FIRMY



WSPÓŁPRACA
NA ZBÓJNICKIM SZLAKU BEZPIECZEŃSTWO ZAPEWNIAJĄ



OGLĄDAJ NAS W
PISZĄ O NAS










JURGÓW I ZBÓJNIK JURKO Z FRANKOWEJ I ZBÓJNIK GAŁAJDA

Na jurgoskiej hali

Ogienek sie pali

Bedom sie zbójnicy

Na zbój werbowali.

 

Do Janosikowej drużyny zgłosił się Gałajda z Jurgowa, ówże zbójnik spiski. Mówili o nim, że jednej nocy wyrabował zamek Spiski i Lubowniański, pieniądze rozdał chudobnym Zorzanom, a rano gazdował już w domu, jakby nigdzie nie był.

 

W gęstej zabudowie wsi znaleźć można nieliczne drewniane zabytki budownictwa spiskiego oraz murowane domy z charakterystycznymi dla tego regionu ozdobnymi fasadami. Najstarsze dokumenty wzmiankujące o wsi, zapisanej pod węgierska nazwą Gyurgowa, pochodzą z XVI wieku.

Jurgów jest najbardziej na południowy zachód wysuniętą wsią polskiego Spisza. Według podania założył tu swoje „zbójnickie gniazdo” zbójnik Jurko z Frankowej ze swoją 12-osobową drużyną, który był zarówno zasadźcą i pierwszym sołtysem Jurgowa. Jurgów został założony na prawie wołoskim w 1546 r.

Przeważającym zajęciem Jurgowian i głównym źródłem utrzymania była hodowla owiec i bydła. Głębokie tradycje pasterskie oraz bliskość Tatr spowodowały, że dużą rolę odgrywało pasterstwo wysokogórskie. Zwierzęta wypasano w Tatrach Bielskich, w Dolinie Białej Wody i w Jaworowej Dolinie już od ok. 1590 r. Pastwiska w Tatrach Jaworzyńskich na mocy dekretu uwłaszczeniowego z 1848 r. stały się własnością Jurgowian. W okresie tym obszar wsi był czterokrotnie większy od obecnego, a granica przebiegała wysoko w górach. Jednakże w 1866 r. na skutek przegranego 30 - letniego procesu z właścicielami dóbr jaworzyńskich - węgierską rodziną Salomonów, chłopi jurgowscy utracili częściowo swoje posiadłości i prawo wypasu w górach zostało ograniczone. Gdy w 1879 r. dobra te wykupił książę pruski Christian Hohenlohe, w celu utworzenia terenów łowieckich, za utracone pastwiska górskie Jurgowianie otrzymali polany położone poniżej, które do dzisiaj noszą nazwy jurgowskich gazdów. Szałasy tatrzańskie zostały przeniesione na Polanę Podokólne oddaloną 2,5 km od Jurgowa, gdzie powstała nadal istniejąca letnia wioska pasterska. Ludność Jurgowa pracowała w dobrach jaworzyńskich przy wyrębie drzewa i pracach leśnych oraz w hucie żelaza, a później papierni.

Ciągle żywa wśród mieszkańców jest legenda o jurgowskim zbójniku Gałajdzie, żyjącym w I połowie XIX wieku. Terenem jego działań były Zadnie Koperszady.

Zbójował z dwójką swoich braci tylko latem, zimą pracował w Jurgowie jako rzeźnik. Był tak silny, że łamał podkowy w rękach, a jałówki potrafił wynosić z polany na swoich plecach – opowiada stary jurgowski góral, Andrzej Wojas „Dziedzic”.

Legenda mówi, że wśród „hornych chłopców" w janosikowej Dróżynie ponoć był właśnie ów spiski zbójnik  Gałajda z Jurgowa. Janosikowi zbójnicy to bohaterowie, co w czasach poddaństwa bogatym brali, a ubogim dawali. Do dzisiaj lud o Janosikowej drużynie wspomina:

Horni chłopcy byli, zomki odbijali

biednemu cłekowi pieniążki dawali

 

Przypuszcza on, zbójnictwo rozwinęło się najpierw na Spiszu, przez który prowadziła najkrótsza droga z Polski do Węgier. Spisz był stacją przejściową między Bosforem a Bałtykiem. Lasy dawały rabusiom kupieckiego majątku doskonałe schronienie przed pościgiem.

Okazjonalne napady i kradzieże są stare jak świat. Jednak do zorganizo­wanego rozboju potrzebne są pewne warunki, takie jak rozwój osadnictwa, wzrost potencjału gospodarczego i zamożności oraz wymiana handlowa na poszczególnych terytoriach. Spisz w średniowieczu należał do najbardziej zurbanizowanych regionów Europy. W dodatku przez Spisz przebiegały licz­ne szlaki handlowe z najważniejszym, łączącym wzdłuż Popradu i Dunajca Kotlinę Karpacką z dorzeczem Wisły. Procesy osadnicze na Spiszu, Liptowie i w Szaryszu zakończyły się do początków XV w. Podobnie było w Sądecczyźnie.

Istnieje gawęda o Michałku z Jurgowa, który wypasał owce na upłazkach pod szeroką Jaworzyńską.

Na niedzielę Michałek schodził do wsi odwiedzić matkę i pójść do kościoła. Pewnego razu nie przyszedł o zwykłej porze. Zaniepokojone matczysko poszło ku niemu. Idzie, idzie, wreszcie, ucieszona, widzi syna. „Leżał w świątecznym stroju na posłaniu z mchów, a nad nim jawor roztaczał konary. W jednej chwili znalazła się przy jego boku. Zadyszana, ale szczęśliwa gładziła go ręką po twarzy.

-  Przecóżeś do wsi nie przyseł? - szepnęła cicho nad jego uchem.

-Wstań, dziecko, bo już wieczór... Spis, Michałku, spis?... Ale Michałek nie powstał. Spał bowiem snem wiekuistym, zabity przez tych zbójników, o których mu nieraz matka opowiadała. I stąd nazwa: Dolina Spismichałowa.

CIEKAWOSTKA

JURGOWSKI POLOWAC

 

Na skalnej półce pasie się stadko kozic. Gdzieś niedaleko osypuje się drobny piarg. Stojący na straży kierdla cap czujnie strzyże uszami, ale strzał pada nim zdążył wydać ostrzegawczy świst. Stado pierzcha w popłochu, tylko jedna z kóz, trafiona śmiertelnie, pada na kolana i bezwładnie zsuwa się kilka metrów, zatrzymując tuż na krawędzi przepaści. Zza wielkiej wanty wyłania się stary góral z dymiącą flintą w ręku. Sprawnie zarzuca sobie ubite zwierzę na ramiona i mimo tego, że kierpce ślizgają się na kamieniach pewnym krokiem schodzi w dół. Zdobycz ukrywa w skalnej szczelinie – wieczorem przyjdą po nią synowie. Zbacza z perci nieco w górę, żeby sprawdzić, czy w zastawione dwa dni temu sidła nie złapał się jaki świstak. Tym razem szczęście nie dopisało i polowacka torba pozostaje pusta. Słońce wysoko, trzeba wracać. Szparko podąża sobie tylko znanymi leśnymi ścieżkami, wreszcie las przerzedza się, z lewej strony huczy po kamieniach Białka a pomiędzy drzewami już widać przycupnięte w dolinie chałupy nad którymi góruje wieżyczka jurgowskiego kościółka. Łysy Janek przekracza próg chałupy. Musi porządnie wypocząć, bo jutro o świcie ma wyprowadzić na Lodowy Szczyt jakiegoś profesora z Krakowa. Drogę zna dobrze, wszak ponad 20 lat wcześniej wiódł tam pierwszego zdobywcę tego szczytu, Irlandczyka Johna Balla, który tak właśnie rozpoczynał swą późniejszą alpinistyczną karierę, uwieńczoną prezesurą Alpine Clubu.

 

Maksymilian Nowicki, pierwszy polski profesor zoologii UJ, po raz pierwszy przyjechał w Tatry w 1864 roku. Zajmował się fauną całej Galicji, rychło też stał się najwybitniejszym badaczem fauny tatrzańskiej. Z tego też względu mocno leżała mu na sercu sprawa ochrony przyrody. Nic dziwnego, że wybierając się w Tatry, najwybitniejszy zoolog pragnął mieć za przewodnika najwybitniejszego w owych czasach znawcę Tatr. A za takiego bez wątpienia uchodził jurgowianin Jan Budz, zwany także Łysym Jankiem.

 

Nadzwyczajna znajomość tatrzańskich bezdroży wynikała u Jana Budza z profesji, którą parał się przez wiele lat. Urodzony w Jurgowie w 1797 roku zasłynął jako najbardziej „skuteczny” polowac. Jego specjalnością było polowanie na kozice i świstaki. Do 1862 roku ubił około 300 kozic, co stanowiło jedną trzecią populacji tych zwierząt w Tatrach (książę Christian Hohenlohe miał ich „na rozkładzie” 1000, ale polował we własnym zwierzyńcu i z nagonką). Równie bezlitośnie Łysy Janek obchodził się ze świstakami, których sadłem handlował: w północnych dolinach węgierskiej wówczas części Tatr wybił wszystkie, z wyjątkiem jednego, ale i na tego uparcie zastawiał sidła. W dobrach jaworzyńskich polowackę uprawiał legalnie, ale zapuszczał się także w odległe nawet rewiry myśliwskie, gdzie regularnie kłusował. Poza „eleganckim” strzelaniem do zwierzyny posługiwał się też bardziej okrutnym sprzętem zastawiając sidła i oklepce. W trakcie swoich myśliwsko-kłusowniczych wypadów nie tylko poznawał znakomicie Tatry, ale wiedziony odkrywczymi ambicjami jako pierwszy wdarł się od północy na Krywań, wszedł na Ganek i Wysoką, nie wspominając już o przytoczonym wejściu na Lodowy.

 

I tak oto los zetknął ze sobą dwóch ludzi stojących po przeciwnych stronach barykady. Wszak to dzięki działalności prowadzonej przez Nowickiego wspólnie z Eugeniuszem Janotą sejm galicyjski uchwalił w 1868 ustawę o ochronie kozicy i świstaka, jedną z pierwszych na świecie, on też zorganizował też pierwszą w Tatrach straż w celu ochrony. tych zwierząt. A o tym, jak wielki autorytet moralny, a pewnie i ogromną siłę argumentacji miał krakowski zoolog, niech świadczy fakt, że w roku 1865 zagorzały jurgowski polowac przyrzekł mu, iż nie tylko on da już spokój tatrzańskim świstakom i kozicom, ale swoich synów też do tego zobowiąże. I, jak wieść niesie, stary kłusownik słowa dotrzymałâ€Ś

 

Wędrując SZLAKIEM ZBÓJNIKÓW KARPACKICH polecamy Państwu odwiedzenie Zagrody Sołtysów w Jurgowie

 

ZAGRODA SOŁTYSÓW W JURGOWIE 

JURGÓW 215

Jurgów jest najbardziej wysuniętą na południowy zachód wsią polskiego Spisza. W gęstej zabudowie wsi znaleźć można nieliczne drewniane zabytki budownictwa spiskiego oraz murowane domy z charakterystycznymi dla tego regionu ozdobnymi fasadami.

Najstarsze dokumenty wzmiankujące o wsi, zapisanej pod węgierską nazwą Gyurgowa, pochodzą z XVI wieku. Położenie wsi, surowy klimat, niekorzystny dla uprawy roślin, i bliskość Tatr Jaworzyńskich warunkowały życie ludności. Głównym źródłem utrzymania jurgowian było pasterstwo - wypasali swoje stada na halach i polanach wielkiej własności prywatnej w Tatrach Jaworzyńskich. W 1848 r. na mocy dekretu uwłaszczeniowego otrzymali pastwiska na własność. W drugiej połowie XIX wieku górskie pastwiska wsi Jurgów, Czarna Góra i Rzepiska drogą komasacji dóbr jaworzyńskich znalazły się w obszarze majątku księcia Christiana Hohenlohe. Przy komasacji dóbr wykupione zostały z rąk chłopskich pastwiska i polany podtatrzańskie. Jako ekwiwalent za utracone tereny wypasu właściciele otrzymali pastwiska położone w pobliżu wsi. Jurgowianom przypadła polana Podokólne - dziś możemy tam oglądać szałasy pasterskie, które ponad sto lat temu mieszkańcy Jurgowa przenieśli z polan jaworzyńskich.

Zagrodę Sołtysów wybudował w 1861 r. pradziad ostatniego właściciela, Jakuba Sołtysa. Domostwo dziedziczyli kolejni potomkowie tej rodziny. Po II wojnie część rodziny przeniosła się do wybudowanego nowego domu. Starą zagrodę zakupiło w roku 1982 Muzeum Tatrzańskie z przeznaczeniem na ekspozycję etnograficzną. W przeciwieństwie do zasobnej zagrody Korkoszów w Czarnej Górze dom i zabudowania gospodarcze Sołtysów są przykładem ubogiego gospodarstwa spiskiego z przełomu XIX i XX wieku.

Pobudowana z drewna zagroda składa się z domu mieszkalnego i zabudowań gospodarczych w jednym ciągu i pod jednym dachem. W części mieszkalnej mamy sień, izbę i komorę. Zbudowana z okrąglaków sień - w której stoi sąsiek, naczynia bednarskie związane z pasterstwem: putnie na wodę, konewki, rajtopki na mleko, i inne przedmioty potrzebne w gospodarstwie - prowadzi do izby. W zagrodzie Sołtysów izba jest jedna - tutaj spano, przygotowywano posiłki, przyjmowano gości. Ściany izby zbudowano z płazów, a pod powałą biegnie belka sosrąb z wyrzeźbioną datą budowy i motywem rozety. Urządzenie izby jest skromne - piec, który niegdyś miał otwarte palenisko i gotowano na nim, stawiając garnki, używając jako podkładki żelaznych trójnogów, drajfusów, łóżko, półka na naczynia, ławy oraz stół, nad którym wisiały dawniej obrazy na szkle, zastąpione później oleodrukami. Ozdobą izby są makatki i powieszone nad stołem zdobione fajansowe naczynia. Rolę szafy pełnią żerdki wiszące nad łóżkiem i koło pieca.

Zabudowania gospodarcze zagrody Sołtysów to drewutnia zwana jatą, owczarnia, boisko i stajnia. Zbudowano je z okrąglaków świerkowych, a dach pokryto dranicami. Jata służyła za skład drewna i miejsce gdzie przechowywano sanki-gnatki, a często i nie używany latem sprzęt tkacki. Owczarnia mogła pomieścić blisko trzydzieści owiec. Na klepisku boiska odbywała się młocka przy pomocy cepów - tu wykonywano też niektóre prace związane z obróbką lnu.

W izbie mieszkalnej można się zapoznać z ciekawym, dziś już unikalnym strojem jurgowskim z końca XIX i początku XX wieku. Zgromadzony we wnętrzu ubogiej zagrody strój obrazuje sposób ubierania się zarówno zamożnych, jak i ubogich mieszkańców wsi.

Strój spiski jest bardzo różnorodny i ma kilka odmian. Jedna z nich, określana przez etnografów jako jurgowska, obejmuje wsie: Jurgów, Czarną Górę i Rzepiska. Tradycyjny dawny strój wykonywany był w dużej mierze z wytwarzanych w gospodarstwie surowców naturalnych - wełny, lnu, skóry. W przeszłości Jurgów miał dwa folusze i znany był jako ośrodek tkacki, gdzie wytwarzano z przędzy wełnianej - sukno, a lnianej - płótno oraz cienkie, przypominające tiul, tkaniny rąbkowe. Niektóre elementy stroju, zwłaszcza kobiecego, wykonywano z materiałów fabrycznych. Bardzo popularne było czerwone sukno zwane janglija, z którego zamożne gaździny szyły spódnice i gorsety. Kupowano również fabryczne kretony, jedwabie i brokaty na czepce i gorsety, a ozdoby do stroju, różnego rodzaju pasmanterie, nabywano w Kieżmarku, gdzie istniał silnie rozwinięty przemysł włókienniczy.

Strój męski był początkowo skromny - jego elementy to lniana samodziałowa koszula, białe "portki" z sukna, sukmana z brunatnego sukna, kożuch, serdak, skórzany szeroki pas. Z czasem strój stawał się coraz bogatszy w hafty i inne ozdoby. Ciekawą ozdobą kapelusza drużby były wyglądające jak bukiet tzw. "piórka". Wykonywały je drużki z kawałków słomy, czerwonego sukna i piórek gęsich.

Kolekcja ubioru w Jurgowie pozwala prześledzić, jak pod wpływem różnych warunków strój się zmieniał. Dzisiaj, coraz częściej mieszkańcy wsi zakładają z okazji świąt kościelnych i rodzinnych strój spiski, szyty według tradycyjnych wzorów.

Opracowując projekt „Szlak Zbójników Karpackich” skorzystano z blisko 1000 źródeł dotyczących zbójnictwa karpackiego, które znajdują się tutaj. Kliknij!

 

PATRONAT NAD SZLAKIEM ZBÓJNIKÓW KARPACKICH SPRAWUJE

ŁAP-POL (Dystrybutor wędlin tradycyjnych)

oraz

FIRMA JANTOŃ S.A., Sp. K (producent win Zbójeckie Grzane)

 

 

 

 

 



"Zbójnicki Szlak" zosta3 wybrany najlepszym produktem turystycznym w najwiekszym projekcie
szkoleniowo-doradczym dla polskiej bran?y turystycznej. Projektowi patronowali:
do góry
2009-2012 © Zbójnicki Szlak Leszek M3odzianowski






POLECAMY

e-beskidy

Beskidy, noclegi, mapy,
kamery, og3oszenia, forum

karpackie-zboje

Napady ZBÓjnickie, wesela,
biesiady, kuligi, integracja

ulica-hafciana

Haft komputerowy, naszywki,
odzie? reklamowa

apter

Trekking w Alpach, Urlop
w górach, narty w Dolomitach


fundacja

Góralskie prelekcje, ZBÓjnicki questing,
towarzystwo naukowe, ZBÓjnicka biblioteka

karpacki-gazda

Przewodnik beskidzki, pilot wycieczek,
kierownik kolonii, Beskidy, —ywiec



Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” FIRMY ZBÓJNICKI SZLAK LESZEK MŁODZIANOWSKI, a w szczególnoœci prezentowane koncepcje, pomysły i rozwišzania na mocy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. Dz. U. nr 24 poz. 83 stanowiš własnoœć autora. Projekt ZBÓJNICKI SZLAK ani żadna z jego częœci nie może być w żaden sposób kopiowana, powielana, dystrybuowana bez pisemnej zgody autora.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

OPRAWE FOTO/VIDEO PODCZAS ZBÓJNICKICH IMPREZ INTEGRACYJNYCH SPRAWUJE FIRMA MTUR Media + Turystyka

Zbójnickiszlak.pl Tel - (+48) 609 789 879, E-mail - info@zbojnickiszlak.pl