PATRONAT HONOROWY NAD ZBÓJNICKIM SZLAKIEM

 
PATRONI MEDIALNI NAD PROJEKTEM ZBÓJNICKI SZLAK
Wydawnictwa i Magazyny Turystyczne:










Uczelnie Wyższe: Turystyczne
portale internetowe:

Miasta:
Media:





Regionalne organizacje:
 














Powiaty:
Instytuty turystyki: Izby turystyki:
Euroregiony:
Narodowe Organizacje Turystyczne:
Regionalne Organizacje Turystyczne:

FIRMY



WSPÓŁPRACA
NA ZBÓJNICKIM SZLAKU BEZPIECZEŃSTWO ZAPEWNIAJĄ



OGLĄDAJ NAS W
PISZĄ O NAS










MUZEUM STYLU ZAKOPIAŃSKIEGO STANISŁAWA WITKIEWICZA W ZAKOPANEM, WILLA KOLIBA UL. KOŚCIELISKA 18

Boze, nom pomagaj i tym nasym nózkom,

Dzisiok powędrują ku luptowskim wirskom.

 

Willa "Koliba" - pierwszy dom w stylu zakopiańskim wybudowany według projektu Stanisława Witkiewicza - położona jest przy ulicy Kościeliskiej, najstarszej ulicy Zakopanego, gdzie co krok spotykamy zabytkowe domy i zagrody góralskie. To otoczenie łatwiej pozwala zrozumieć ideę Stanisława Witkiewicza.

Jaworze, jaworze, serokiego liścia,

Uzyc, panie Boze, zbójnikowi scenścio

 

Muzeum znalazło się na SZLAKU ZBÓJNIKÓW KARPACKICH nie bez powodu. Stanisław Witkiewicz, który patronuje Muzeum Stylu Zakopiańskiego był miłośnikiem tematyki zbójnickiej. Swą fascynację góralszczyzną, tematyką tatrzańską i zakopiańską i zbójnicką zawarł Witkiewicz w niezwykłym utworze zatytułowanym „Na przełęczy: Wrażenia i obrazy z Tatr”. Książka ta nazywana była "Ewangelią Tatr".

Gdy w Zakopanem w drugiej połowie XIX wieku zaczęła się pojawiać, tak jak w wielu uzdrowiskach krajowych, architektura w stylu szwajcarskim czy tyrolskim, stało się dla Witkiewicza jasne, że aby uchronić Podhale od obcych stylowo budowli, należy stworzyć styl wyrosły z zastanej sztuki budowania. Batalię o styl toczył Witkiewicz na łamach prasy. W swoich reportażach i artykułach nawoływał do wykorzystywania motywów miejscowych we wznoszonych przez "panów" i "gości" willach.

W tym czasie rozmiłowany w góralszczyźnie kolekcjoner Zygmunt Gnatowski, ziemianin z Jakimówki na Ukrainie, zapragnął wybudować sobie dom letni w Zakopanem. Początkowo miała to być góralska chałupa. Witkiewiczowi udało się jednak namówić Gnatowskiego, aby wybudował willę w stylu zakopiańskim. "Kolibę" (nazwa koleba oznacza rodzaj szałasu pasterskiego) budowali w latach 1892/93 miejscowi budarze. Jej wnętrze było również stylowo wyposażone w meble i sprzęty, a także specjalnie zaprojektowane piece kaflowe, karnisze, zasłony, a nawet drobne przedmioty kowalskie, jak klamki i wykładki zamków.

Pierwotnie "Koliba" wyglądała inaczej niż dzisiaj - w 1901 r. Gnatowski dobudował od strony zachodniej potężne skrzydło, które przekształciło zamysł Witkiewicza przez zmianę bryły budynku. Zygmunt Gnatowski zmarł w roku 1906 w rodzinnej Jakimówce. Nie pozostawił spadkobierców i "Koliba" została sprzedana. Kolekcja etnograficzna - którą Gnatowski umieścił w tzw. góralskiej izbie "Koliby" - zgodnie z jego ostatnią wolą, znalazła się w Muzeum Tatrzańskim.

Kolejni właściciele, zmieniający się kilkakrotnie, nie doceniali wartości tego obiektu i nie dbali o jego stan. W roku 1935 dom został kupiony na licytacji przez Kolejowe Przysposobienie Wojskowe. Nowy właściciel kupił willę z zamiarem urządzenia w niej domu wypoczynkowego. W trakcie prac remontowych i adaptacyjnych rozebrano większość zabytkowych pieców, zmieniono stylowe unikatowe podłogi, także wystrój elewacji, a we wnętrzu pojawiły się motywy charakterystyczne dla art deco.

W czasie okupacji willa była siedzibą Hitlerjugend i przetrwała ten okres bez zniszczeń. Po wojnie była kolejno domem wypoczynkowym a później, do grudnia 1981 r., domem dziecka. W roku 1984 Muzeum Tatrzańskie wykonało remont zabezpieczający opuszczonego domu, a w roku 1987 przystąpiło do remontu konserwatorskiego, następnie do urządzania wnętrz willi. Sto lat bez mała po wybudowaniu "Koliby" w grudniu 1993 r. otwarto w niej Muzeum Stylu Zakopiańskiego. Muzealne wnętrza aranżował Władysław Hasior.

W pięciu pokojach najstarszej części urządzono, zgodnie z ich pierwotnymi funkcjami, jadalnię, salon i sypialnię na parterze oraz pokój Gnatowskiego i pokój służącego na piętrze.

Etnograficzna kolekcja Zygmunta Gnatowskiego wróciła na swoje miejsce w "izbie góralskiej". Wszystkie pozostałe meble, sprzęty i drobiazgi rzemiosła artystycznego w stylu zakopiańskim pochodzą z okresu jego największego rozkwitu na przełomie XIX i XX w. Były w tym czasie wykonane według projektów Stanisława Witkiewicza, Wojciecha Brzegi, ucznia i najbliższego współpracownika artysty, wreszcie Stanisława Barabasza, od 1901 roku dyrektora zakopiańskiej Szkoły Przemysłu Drzewnego, który wprowadził styl zakopiański do szkolnych warsztatów. Natomiast pokój służącego został dla porównania wyposażony w meble projektowane przez Franciszka Neużila, pierwszego dyrektora tej szkoły. To właśnie Neużil jako pierwszy wprowadził termin "styl zakopiański" i określał nim projektowane przez siebie meble, zdobione podhalańskim ornamentem. Jednak Witkiewicz ostro krytykował tę działalność Neużila, zarzucając mu przede wszystkim niezrozumienie istoty góralskiego stylu i powierzchowne, artystycznie nieudane, zastosowanie i przetworzenie ludowej ornamentyki.

Muzeum Stylu Zakopiańskiego jest jedynym w Polsce miejscem, gdzie można poznać historię i dokonania pierwszej teoretycznie opracowanej i praktycznie realizowanej koncepcji polskiego stylu narodowego, opartego na budownictwie i zdobnictwie górali podhalańskich.

"Koliba" otwiera krótką, bo zaledwie dwudziestoletnią historię stylu zakopiańskiego. Po "Kolibie" Witkiewicz zaprojektował jeszcze kilka drewnianych, utrzymanych w typie willi-pensjonatu zakopiańskich domów, w tym najpiękniejszy z nich dom "Pod Jedlami". Projektował również meble, różne przedmioty codziennego użytku i część wyposażenia kościoła parafialnego p.w. Najświętszej Rodziny. Jego autorstwa jest projekt kaplicy p.w. Najświętszego Serca Jezusowego w Jaszczurówce, a według ostatnich już planów artysty, rysowanych w 1913 r., wybudowany został gmach główny Muzeum Tatrzańskiego.

STANISŁAW WITKIEWICZ

  

W Na przełęczy (1889-1890) - dziele nie mieszczącym się w żadnym z utrwalonych w genologii literackiej schematów stylistyczno-kompozycyjnych, mającym w sobie coś z pamiętnika z podróży i coś ze studium naukowego, a także esejo-reportażu - znajdujemy Sabałową wersję życiorysu Janosika, „pierwszego herosa" tatrzańskiego, który kamraci się z królem polskim i cesarzową z Wiednia, pieniądze, zabrane bogatym, rozdawał biednym, a gdy go zdradziła „frajerka" i „Luptacy go powiesili", fajkę palił na haku i „funt habryki wykurzył, zacem umarł"; ponadto trzy opowiadania o „ostatnich" zbójcach podhalańskich: Tatarze Myśliwcu, Wojtku Mardule i Wojtku Matei, również przekazane pisarzowi przez „Homera tatrzańskiego", jak Witkiewicz nazywał Sabałę. Opowiadania te mają wartość literacką i dokumentalną zarazem. Znakomicie odtwarzają przeszłość góralską (tę nie najbardziej odległą w czasie), zwłaszcza świat zbójnicki i myśliwski. Ich gwarowa szata słowna uderza niezwykłym bogactwem form językowych. Tatar Myśliwiec, autentyczny zakopianin, dezerter z wojska austriackiego, który kilkadziesiąt lat spędził w górach, nie dając się pokonać ani nieprzyjaznym sobie ludziom, ani surowej naturze i dopiero zwyciężony przez starość wrócił do swoich, stał się prototypem postaci Samka z opowiadania Na umarcie (1892), utrzymanego w impresjonistyczno-naturalistycznej konwencji literackiej. Bohater utworu, utraciwszy siły i sprawność fizyczną wskutek choroby płucnej, po wielu latach życia zbójnicko-myśliwskiego wraca w doliny, do domu ojców, by tam dokonać żywota. Stanisław Witkiewicz w obu wspomnianych tu pracach na zbójnictwo podtatrzańskie spojrzał ze stanowiska wyłącznie ludowego. Był on twórcą, który w zbójcach góralskich - jak nikt chyba poza nim - dostrzegał ogromne wartości duchowe, obsypywał ich komplementami: „zbójnik [...'] jest zbuntowanym przeciw sile junakiem, dla którego mord jest wstrętnym [...]; jest wspaniałomyślny, silny, mężny". Więcej: widział w nich klan rycerzy chłopskich - odpowiednik homeryckich Achillesów i Menelausów.

 

Stanisław Witkiewicz herbu Nieczuja (ur. 8 maja 1851 w Poszawszu na Żmudzi, zm. 5 września 1915 w Lovranie w Chorwacji) – polski malarz, architekt, pisarz, krytyk i teoretyk sztuki, popularyzator stylu zakopiańskiego, ojciec Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego). Pochodził z rodziny szlacheckiej pieczętującej się herbem Nieczuja. Syn Ignacego – powstańca listopadowego i Elwiry z Szemiothów. Studiował w Petersburgu (1869-1871) i Monachium (1872-1875).  Po powrocie do kraju był kierownikiem artystycznym pism  "Wędrowiec" i „Kłosy” oraz zajmował się krytyką artystyczną tworząc jej nowoczesne podstawy.

 

Od 1886 bywał w Zakopanem, po 1890 zamieszkał tu (w miejscu, gdzie dziś restauracja "Watra") na stałe, gdzie zafascynowany tamtejszą sztuką ludową stworzył teorię stylu zakopiańskiego projektując architekturę i wnętrza zakopiańskich willi: "Koliba" Gnatowskich, "Pod Jedlami" Pawlikowskich, "Pepita" (później "Łada") Chrostowskiego, "Korwinówka", "Zofiówka", „Rialto”, „Oksza”, "Konstantynówka", "Grażyna" i wiele innych.

 

Był projektantem kaplicy Najświętszego Serca Jezusowego w Jaszczurówce (obecnie dzielnica Zakopanego). Styl zakopiański polegał na przenikaniu sztuki ludowej Podhala do kultury ogólnonarodowej. Stanisław Witkiewicz projektował również przedmioty użytkowe, stroje, biżuterię, nawet instrumenty muzyczne.

 

Za swą działalność na rzecz miasta został mianowany honorowym obywatelem Zakopanego. Był również członkiem honorowym Stowarzyszenia Rzemieślników "Gwiazda" (1901), "Sztuki Podhalańskiej" (1909), Sekcji Ochrony Tatr (1913) i Sekcji Ludoznawczej Towarzystwa Tatrzańskiego (1914).

 

W malarstwie był teoretykiem realizmu, w praktyce malując przede wszystkim pejzaże tatrzańskie i sceny z powstania 1863.

 

Autor wielu impresjonistycznych obrazów m.in. :

 

¡         Czarny Staw – kurniawa

¡         Wiatr halny

¡         Zachód słońca na morzu

¡         Mgła wiosenna

¡         Pejzaż zimowy w Tatrach

¡         Owce we mgle

 

Zmarł w uzdrowisku Lowrana nad Adriatykiem (dziś Chorwacja) gdzie przebywał od 1908 r., ale został pochowany na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. Jego imieniem nazwano dawną Przecznicę. Był także patronem organizowanych w latach międzywojennych uniwersyteckich kursów powszechnych, od 1985 r. patronuje Podhalańskiemu Towarzystwu Opieki nad Zabytkami, od 1993 r. - Muzeum Stylu Zakopiańskiemu w "Kolibie".

 

Specjalnie dla turystów, którzy Szlak Zbójników Karpackich chcą przejść polecamy zapoznanie się z wspaniałym dziełem Stanisława Witkiewicza „Na przełęczy”.

 

Dla S. Witkiewicza, K. Przerwy-Tetmajera, J. Kasprowicza zbójnicy byli medium, za pośrednictwem którego każdy z tych twórców wypowiadał zbiorowe tęsknoty swojego czasu, a mianowicie: potrzebę sprawiedliwości społecznej; wiarę w istnienie porządku moralnego, który jest jakby wypadkową natury i kultury, przejawiającego się choćby w tezie, że zbójnik ma swoje zbójeckie prawo do zbójo­wania, byle tylko nie przypadł w nadużywanie swej siły: potrzebę idealizowania przeszłości, w której żyli ludzie o buzujących temperamentach, łamiący konwenanse, używający wolności całą swoją bujną naturą. Oczywiście, każdy z wielkiej trójki ubierał zbójników także w swo­je szaty.

 

Zbójnickie „wizyty” Stanisława Witkie­wicza:

 

Zbójnicy przy chodzili nocą na szałasy, przynosili z sobą wódkę, wino, rznęli owce i wyprawiali uczty do świtania, oddając się z całą wściekłością swego temperamentu hulance, tańcom i szaleństwom z juhaskami, między któremi mieli często swoje kochanki. Baca i juhasi radzi ich widzieli, było im wesoło, beczały gajdy, to jest kobzy, skrzy­piały gęśle, piskały piszczałki, a za owce, porznięte zbójnickiemi nożami, nie odpowiadało się wcale. Dobre stosunki bacy i juhasów ze zbójnikami nie dziwią, gdyż sami bacowie niekiedy łączyli pasterskie obowiązki ze zbójnickim procederem.

 

Witkiewicz mocą swego pisarskiego talentu wywarł silny wpływ na czytelników książki „Na przełęczy”. A było ich wielu: barwna i naładowana emocjami proza ukazała się najpierw w „Tygodniku Ilustrowanym" 1889-1890, a następnie w wydaniu książkowym w 1891 oraz 1906 roku. Swą fascynację góralszczyzną, tematyką tatrzańską i zakopiańską zawarł Witkiewicz właśnie w tym niezwykłym utworze zatytułowanym „Na przełęczy: Wrażenia i obrazy z Tatr”. Książka ta nazywana była "Ewangelią Tatr".

 

Ta bujna polszczyzna, inkrustowana gwarą podhalańską, wzbogacona ilustracjami wykonanymi ręką artysty-malarza, wywarła znaczny wpływ na polską inteligencję końca XIX i początków XX wieku.

 

Witkiewicz w góralach ze Skalnego Podhala ulokował swoje wyobrażenia o charakterystycznych cechach narodowych Polaków. To przecież tu, w Zakopanem i na Podhalu, tworzył styl zakopiański, który miał być współczesną wersją istniejącego kiedyś prapolskiego stylu w budownictwie i zdobnictwie, obejmującego nie tylko tereny etniczne polskie, ale również znajdujące się czas dłuższy pod wpływem polskiej kultury np. Żmudź.

 

Na górali tatrzańskich patrzył też przez pryzmat starożytnej Grecji. Sabałę nazywał tatrzańskim Homerem; twierdził, że „lekkie nogi – nadzwyczajna szybkość biegu i zdolność do skoku – te przymioty bohaterów Iliady są również przymiotami cenionymi w sposób niezwykły w Góralach”.

 

Witkiewicz był pierwszym, który w literaturze tak wyraźnie zarysował wątek gwałtowności góralskiej natury, ten – jak mówił – niepokonany temperament.

 

Dawni zbójnicy byli dla Witkiewicza uosobieniem wolności, braku skrępowań; także w sferze erotycznej. Nie jest wykluczone, że wielka popularność motywów zbójnickich w naszej literaturze XIX i początku XX wieku ma, oprócz innych, także i to źródło.

 

Witkiewicz był we władaniu własnego wyobrażenia o wyjątkowości górali tatrzańskich, co w konsekwencji prowadziło go do heroizowania zbójników. Pisarz patrzył na zbójnictwo jakby równocześnie z trzech stron: od strony faktów - odtwarzanych z lektur i rozmów z Sabałą i innymi góralami; od strony ideowej - podsycanej mitem, legendami, pieśniami; i dodatkowo od strony zapotrzebowań na polskie plemię o nadzwyczajnych przymiotach rasowych, o wyjątkowej naturze.

 

Witkiewicz tak pisał o zbójnikach w swoim dziele „Na przełęczy”:

 

„Zbójnicy przychodzili nocą na szałasy, przynosili z sobą wódkę, wino, rżnęli owce i wyprawiali uczty do świtania, oddając się z całą wściekłością swego temperamentu hulance, tańcom i szaleństwom z juhaskami, między którymi mieli często swoje kochanki. Baca i juhasi radzi ich widzieli, było im wesoło, beczały gajdy, to jest kobzy, skrzypiały gęśle, piskały piszczałki, a za owce porznięte zbójnickimi nożami, nie odpowiadało się wcale".

 

Czytajmy dalej: „Zbójnika trzeba odróżnić od rozbójnika i złodzieja. Ci ostatni są zwykli rabusie, kradnący pieniądze, owce, mordujący ludzi dla rozboju, podli i wyzuci ze wszelkich dodatnich przymiotów. Tymczasem zbójnik jest bohaterem, wcielającym w sobie najpiękniejsze przymioty rycerstwa; jest zbuntowanym przeciw sile junakiem, dla którego mord jest wstrętnym, którego się on dopuszcza tylko z ostatniej konieczności - w obronie życia. Jest on wspaniałomyślny, silny, mężny, hulaka i wierny towarzysz. Pieniądze zdobyte na bogaczach rozdaje ubogim, i nigdy biedaków nie napastuje. Cnota ta, tak łatwa do praktykowania w stosunku do ludzi, z których nic się nie da zedrzeć, poczytywaną jest jednak za wielki przymiot tak dobrze Rinaldiniemu, Janosikowi, jak i Matei.

 

Zbójnicy odznaczali się zamiłowaniem w zbytku, w bogatej odzieży; oni to wprowadzali do życia dzikich pasterzy wykwintniejsze potrzeby i zamiłowanie piękna w domowym otoczeniu. Był czas, kiedy wszelkie cyfrowania na portkach, wszelkie sprzączki i ozdoby pasów i kapeluszy uważane były za oznaki zbójnictwa, i gazda, który nie chciał synów na zbój puścić, surowo zabraniał im tej elegancji w stroju. Według podania, serdaki wyszywane, w których dziś wszyscy chodzimy, pierwszy raz do Zakopanego sprowadził zbójnik Mateja dla swojej żony Kacki. Więc też kobiety przepadały za zbójnikami i w ich życiu miewały często wielkie znaczenie - stanowiły o ich losie.

 

Który się bab trzymał, ten niedługo zbójował, ponieważ bądź chodząc na schadzki wpadał w ręce hajduków, bądź też był zdradzany i wydawany przez kochankę.

 

Banda zbójecka nazywa się towarzystwem albo familią - jest rodzajem sprzysiężenia rządzącego się pod dowództwem harnasia zasadami komunistycznymi. Zdobycz całą uważa się za pieniądze towarzyskie, skarb zaprzysiężony, zaklęty, którego bez porozumienia się ze wszystkimi nie można bezkarnie ruszyć".

 

„W pieniądzach tych leżała dziwna moc zemsty za złamanie wierności towarzyszom: - zawsze źle kończył ten, kto się na nie złakomił. Oczywista rzecz, że nikt inny, tylko ci sami towarzysze byli mścicielami tajemniczymi. Lecz wyobraźnia ludu, który o tych strasznych skarbach marzył, otoczyła je urokiem legendy, postrachem zemsty sił niewidzialnych. Do dziś dnia jeszcze nie dają one spokoju pragnącym przyjść do dudka juhasom i gazdom; dziś jeszcze szukają oni skarbów, których strzegą duchy zbójników, pomęczonych na orawskich szubienicach, w lochach kubińskiego zamku lub wiśnickiej turmy.

 

Niepokonany czar bił od tego swobodnego, pełnego niebezpieczeństw życia, i ciągnął wszystkich honornych chłopów ze spokojnej zagrody w dziedzinie, do awanturniczych czynów i strasznej śmierci na haku. Wieszano ich za pośrednie ziobro, zostawiając na pastwę długiego konania.

 

Wszystkim podróżującym Szlakiem Zbójników Karpackich polecamy wczytać się też w impresjonistyczno-naturalistyczne opowiadanie Witkiewicza zatytułowani Na umarcie. Powstało ono w 1891 r., a jego pierwodruk ukazał się w „Kurierze Warszawskim" na początku następnego roku. Pisarz uczynił bohaterem Samka, myśliwego i zbójnika, który trzydzieści lat ukrywał się w górach i pod wierchami. Było w tym nawiązanie do rzeczywistego górskiego życia Tatara Myśliwca oraz do opowieści Sabały o nim, znanych nam z „Na przełęczy”.

 

Muzeum Stylu Zakopiańskiego im. Stanisława Witkiewicza, willa "Koliba", ul. Kościeliska 18

 

Willa "Koliba" - pierwszy dom w stylu zakopiańskim wybudowany według projektu Stanisława Witkiewicza - położona jest przy ulicy Kościeliskiej, najstarszej ulicy Zakopanego, gdzie co krok spotykamy zabytkowe domy i zagrody góralskie. To otoczenie łatwiej pozwala zrozumieć ideę Stanisława Witkiewicza.

 

Gdy w Zakopanem w drugiej połowie XIX wieku zaczęła się pojawiać, tak jak w wielu uzdrowiskach krajowych, architektura w stylu szwajcarskim czy tyrolskim, stało się dla Witkiewicza jasne, że aby uchronić Podhale od obcych stylowo budowli, należy stworzyć styl wyrosły z zastanej sztuki budowania. Batalię o styl toczył Witkiewicz na łamach prasy. W swoich reportażach i artykułach nawoływał do wykorzystywania motywów miejscowych we wznoszonych przez "panów" i "gości" willach.

 

W tym czasie rozmiłowany w góralszczyźnie kolekcjoner Zygmunt Gnatowski, ziemianin z Jakimówki na Ukrainie, zapragnął wybudować sobie dom letni w Zakopanem. Początkowo miała to być góralska chałupa. Witkiewiczowi udało się jednak namówić Gnatowskiego, aby wybudował willę w stylu zakopiańskim. "Kolibę" (nazwa koleba oznacza rodzaj szałasu pasterskiego) budowali w latach 1892/93 miejscowi budarze. Jej wnętrze było również stylowo wyposażone w meble i sprzęty, a także specjalnie zaprojektowane piece kaflowe, karnisze, zasłony, a nawet drobne przedmioty kowalskie, jak klamki i wykładki zamków.

 

Pierwotnie "Koliba" wyglądała inaczej niż dzisiaj - w 1901 r. Gnatowski dobudował od strony zachodniej potężne skrzydło, które przekształciło zamysł Witkiewicza przez zmianę bryły budynku. Zygmunt Gnatowski zmarł w roku 1906 w rodzinnej Jakimówce. Nie pozostawił spadkobierców i "Koliba" została sprzedana. Kolekcja etnograficzna - którą Gnatowski umieścił w tzw. góralskiej izbie "Koliby" - zgodnie z jego ostatnią wolą, znalazła się w Muzeum Tatrzańskim.

 

Kolejni właściciele, zmieniający się kilkakrotnie, nie doceniali wartości tego obiektu i nie dbali o jego stan. W roku 1935 dom został kupiony na licytacji przez Kolejowe Przysposobienie Wojskowe. Nowy właściciel kupił willę z zamiarem urządzenia w niej domu wypoczynkowego. W trakcie prac remontowych i adaptacyjnych rozebrano większość zabytkowych pieców, zmieniono stylowe unikatowe podłogi, także wystrój elewacji, a we wnętrzu pojawiły się motywy charakterystyczne dla art deco.

 

W czasie okupacji willa była siedzibą Hitlerjugend i przetrwała ten okres bez zniszczeń. Po wojnie była kolejno domem wypoczynkowym a później, do grudnia 1981 r., domem dziecka. W roku 1984 Muzeum Tatrzańskie wykonało remont zabezpieczający opuszczonego domu, a w roku 1987 przystąpiło do remontu konserwatorskiego, następnie do urządzania wnętrz willi. Sto lat bez mała po wybudowaniu "Koliby" w grudniu 1993 r. otwarto w niej Muzeum Stylu Zakopiańskiego. Muzealne wnętrza aranżował Władysław Hasior.

 

W pięciu pokojach najstarszej części urządzono, zgodnie z ich pierwotnymi funkcjami, jadalnię, salon i sypialnię na parterze oraz pokój Gnatowskiego i pokój służącego na piętrze.

 

Etnograficzna kolekcja Zygmunta Gnatowskiego wróciła na swoje miejsce w "izbie góralskiej". Wszystkie pozostałe meble, sprzęty i drobiazgi rzemiosła artystycznego w stylu zakopiańskim pochodzą z okresu jego największego rozkwitu na przełomie XIX i XX w. Były w tym czasie wykonane według projektów Stanisława Witkiewicza, Wojciecha Brzegi, ucznia i najbliższego współpracownika artysty, wreszcie Stanisława Barabasza, od 1901 roku dyrektora zakopiańskiej Szkoły Przemysłu Drzewnego, który wprowadził styl zakopiański do szkolnych warsztatów. Natomiast pokój służącego został dla porównania wyposażony w meble projektowane przez Franciszka Neużila, pierwszego dyrektora tej szkoły. To właśnie Neużil jako pierwszy wprowadził termin "styl zakopiański" i określał nim projektowane przez siebie meble, zdobione podhalańskim ornamentem. Jednak Witkiewicz ostro krytykował tę działalność Neużila, zarzucając mu przede wszystkim niezrozumienie istoty góralskiego stylu i powierzchowne, artystycznie nieudane, zastosowanie i przetworzenie ludowej ornamentyki.

 

Muzeum Stylu Zakopiańskiego jest jedynym w Polsce miejscem, gdzie można poznać historię i dokonania pierwszej teoretycznie opracowanej i praktycznie realizowanej koncepcji polskiego stylu narodowego, opartego na budownictwie i zdobnictwie górali podhalańskich.

 

"Koliba" otwiera krótką, bo zaledwie dwudziestoletnią historię stylu zakopiańskiego. Po "Kolibie" Witkiewicz zaprojektował jeszcze kilka drewnianych, utrzymanych w typie willi-pensjonatu zakopiańskich domów, w tym najpiękniejszy z nich dom "Pod Jedlami". Projektował również meble, różne przedmioty codziennego użytku i część wyposażenia kościoła parafialnego p.w. Najświętszej Rodziny. Jego autorstwa jest projekt kaplicy p.w. Najświętszego Serca Jezusowego w Jaszczurówce, a według ostatnich już planów artysty, rysowanych w 1913 r., wybudowany został gmach główny Muzeum Tatrzańskiego.

 

 

Opracowując projekt „Szlak Zbójników Karpackich” skorzystano z blisko 1000 źródeł dotyczących zbójnictwa karpackiego, które znajdują się tutaj. Kliknij!

 

PATRONAT NAD SZLAKIEM ZBÓJNIKÓW KARPACKICH SPRAWUJE

ŁAP-POL (Dystrybutor wędlin tradycyjnych)

oraz

FIRMA JANTOŃ S.A., Sp. K (producent win Zbójeckie Grzane)

 

 



"Zbójnicki Szlak" zosta3 wybrany najlepszym produktem turystycznym w najwiekszym projekcie
szkoleniowo-doradczym dla polskiej bran?y turystycznej. Projektowi patronowali:
do góry
2009-2012 © Zbójnicki Szlak Leszek M3odzianowski






POLECAMY

e-beskidy

Beskidy, noclegi, mapy,
kamery, og3oszenia, forum

karpackie-zboje

Napady ZBÓjnickie, wesela,
biesiady, kuligi, integracja

ulica-hafciana

Haft komputerowy, naszywki,
odzie? reklamowa

apter

Trekking w Alpach, Urlop
w górach, narty w Dolomitach


fundacja

Góralskie prelekcje, ZBÓjnicki questing,
towarzystwo naukowe, ZBÓjnicka biblioteka

karpacki-gazda

Przewodnik beskidzki, pilot wycieczek,
kierownik kolonii, Beskidy, —ywiec



Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” FIRMY ZBÓJNICKI SZLAK LESZEK MŁODZIANOWSKI, a w szczególnoœci prezentowane koncepcje, pomysły i rozwišzania na mocy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. Dz. U. nr 24 poz. 83 stanowiš własnoœć autora. Projekt ZBÓJNICKI SZLAK ani żadna z jego częœci nie może być w żaden sposób kopiowana, powielana, dystrybuowana bez pisemnej zgody autora.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

OPRAWE FOTO/VIDEO PODCZAS ZBÓJNICKICH IMPREZ INTEGRACYJNYCH SPRAWUJE FIRMA MTUR Media + Turystyka

Zbójnickiszlak.pl Tel - (+48) 609 789 879, E-mail - info@zbojnickiszlak.pl