PATRONAT HONOROWY NAD ZBÓJNICKIM SZLAKIEM

 
PATRONI MEDIALNI NAD PROJEKTEM ZBÓJNICKI SZLAK
Wydawnictwa i Magazyny Turystyczne:










Uczelnie Wyższe: Turystyczne
portale internetowe:

Miasta:
Media:





Regionalne organizacje:
 














Powiaty:
Instytuty turystyki: Izby turystyki:
Euroregiony:
Narodowe Organizacje Turystyczne:
Regionalne Organizacje Turystyczne:

FIRMY



WSPÓŁPRACA
NA ZBÓJNICKIM SZLAKU BEZPIECZEŃSTWO ZAPEWNIAJĄ



OGLĄDAJ NAS W
PISZĄ O NAS










ZBÓJNICKIE TRADYCJE ZAMKU SŁUKOWSKICH W BIELSKU BIAŁEJ

Wszystkich podróżujących SZLAKIEM ZBÓJNIKÓW KARPACKICH zapraszamy do odwiedzenia Zamku Sułkowskich w Bielsku Białej.

„W poszukiwaniu podziemnych krużganków prowadzących do zbójnickiej pieczary zbójnika Klimczoka”

Zamek książąt Sułkowskich – najstarsza i największa zabytkowa budowla Bielska-Białej, położona we wschodniej części Starego Miasta. Jego nazwa pochodzi od ostatnich właścicieli – książąt Sułkowskich. Jego początki wiążą się z funkcjonującym w XIII lub w początkach XIV wieku drewnianym gródkiem-strażnicą należącym do Piastów z Cieszyna. Obecnie zamek jest siedzibą założonego na początku XX wieku Muzeum w Bielsku-Białej, którego ekspozycja obejmuje:

¡         XIX-wieczną reprezentacyjną klatkę schodową

¡         salę militariów i sztuki myśliwskie

¡         wystawę sztuki polskiej i europejskiej od XIV do XVII wieku

¡         salon muzyczny

¡         salon biedermeierowski

¡         galerię malarstwa polskiego i europejskiego od XIX do XX wieku

¡         galerię współczesnej sztuki regionu

¡         wystawę prezentującą dzieje zamku, Bielska, Białej i okolic

¡         wystawę etnograficzną

¡         wystawę grafiki przełomu XIX i XX wieku

¡         wystawę malarstwa portretowego od roku 1800 do lat trzydziestych XX wieku

¡         wnętrza z prezentacją pamiątek po rodzinie Sułkowskich

¡         salę z rycerzem – lapidarium

Historia zamku

W miejscu wznoszącego się w centrum Bielska-Białej zamku miał według legendy znajdować się niegdyś gródek rozbójników napadających na podróżujących kupców. Książę opolski Kazimierz († 1229/1230) wytępił zbójców i zdobył ową fortalicję, by w jej miejscu wystawić zameczek myśliwski z czasem rozbudowany do postaci okazałego zamku, przy którym rozwinęło się miasto Bielsko.

Najstarsze części zamku pochodzą z XIV wieku, przez następne stulecia był stopniowo rozbudowywany i przekształcany. Jest typem zamku miejskiego od początku włączonego w system fortyfikacji Bielska i będącego zarazem najsilniejszym elementem jego obwarowań. Przez stulecia pełnił rolę śląskiej warowni granicznej, najpierw strzegąc granicy księstw dzielnicowych cieszyńskiego i oświęcimskiego, od połowy XV wieku granicy państwowej czesko-polskiej. Od końca XVI wieku rola obronna zamku malała i przekształcał się on coraz bardziej w rezydencję szlachecką. Współczesny wygląd budowli pochodzi z czasów ostatniej wielkiej przebudowy z drugiej połowy XIX wieku, która zatarła całkowicie jej dawne cechy stylowe. W latach 1899-1973, w miejscu widocznego obecnie od strony wschodniej ceglanego muru oporowego, stał ciąg tzw. Bazarów Zamkowych tworzących efektowną podbudowę architektoniczną dla bryły zamku. Niestety, bazary wyburzono w związku z poszerzaniem ulicy Zamkowej.

Zamek wzniesiony przez władających Księstwem Cieszyńskim Piastów przez ponad dwa stulecia służył jako jedna z ich siedzib. Od 1572 roku był centrum administracyjno-gospodarczym samodzielnego bielskiego państwa stanowego, którym władali przedstawiciele szlacheckich rodzin Promnitzów, Schaffgotschów, Sunneghów, Solmsów i Haugwitzów. W 1752 roku państwo to podniesione zostało do rzędu księstw i przeszło w ręce familii Sułkowskich. Księstwo Bielskie istniało do 1849 roku, kiedy to podczas wprowadzania w Austrii nowoczesnego podziału administracyjnego, likwidującego stare struktury feudalne, jego tereny weszły w skład bielskiego starostwa powiatowego. Sam zamek oraz liczne dobra w mieście pozostawały w posiadaniu Sułkowskich do 1945 roku. Po II wojnie światowej zamek przejęty został przez Państwo Polskie i służył jako siedziba licznych instytucji kulturalnych. Od 1983 roku jego jedynym użytkownikiem jest państwowe Muzeum w Bielsku-Białej. Najstarszy opis zamku zawarty w urbarzu państwa bielskiego z 1571 roku:

Po pierwsze jest zamek w mieście Bielsku położony, dobrze wymurowany, w nim 15 pokojów oraz izb, też 22 starannie utrzymane sklepione pomieszczenia, duże i małe, wraz z nowo wzniesionym murowanym budynkiem browaru i słodowni, który poza obrębem zamku, lecz tuż obok jest ulokowany, do tego przynależne stajnie, duży spichlerz, pralnia oraz izby kąpielowe, obok których woda przepływa. Dalej przy zamku tym jest sad duży z urodzajnymi owocowymi drzewami, w nim również wszelakie zioła w razie potrzeby uprawiane być mogą, obok także łąka, i jest też przy nich nowo założony ogród chmielowy, w nim około poczwórnego małdra chmielu rok w rok rosnąć może. Są też w dwóch miejscach dobre stawy do zamku należące, gdzie wody nie zbraknie, w których ryby zimową porą trzymać można.

Historia Muzeum

Muzeum w Bielsku-Białej, mające główną siedzibę w historycznym Zamku bielskim, kontynuuje tradycje muzealne zapoczątkowane w pierwszych latach XX wieku, kiedy to władze samorządowe śląskiego Bielska i galicyjskiej Białej powołały do życia dwa odrębne muzea. Starszym było Muzeum Miejskie w Białej utworzone z inicjatywy profesora gimnazjum bielskiego Erwina Hanslika uchwałą Rady Miejskiej z 19 grudnia 1902 roku. W tym samym czasie na forum Rady Miejskiej sąsiedniego Bielska z podobną inicjatywą wystąpił tamtejszy pastor ewangelicki dr Artur Schmidt. Na jego wniosek w następnych miesiącach zorganizowano w 1903 roku w Bielsku, Białej i okolicy wielką akcję zbierania pamiątek o wartości muzealnej. Jej rezultat pokazano w czerwcu 1903 roku w bielskiej Strzelnicy (obecnie Bielskie Centrum Kultury) jako wystawę miejscowych starożytności. W kilka miesięcy później bielska Rada Miejska powołała do życia Muzeum Miejskie w Bielsku. Upłynęło jednak nieco czasu, nim oba muzea udostępniono dla zwiedzających.

Muzeum w Białej otwarto 3 grudnia 1904 roku. Zajmowało ono cztery lokale w południowym skrzydle pierwszego piętra Ratusza, sąsiadując z pokojami Towarzystwa Obywatelskiego. Funkcjonowało tutaj do 1920 roku, kiedy to jego działalność zawieszono, eksponaty zmagazynowano w jednym pomieszczeniu, a lokal przeznaczono do innych celów. Muzeum otwarto ponownie dopiero w 1932 roku, tym razem w suterenach budowli, gdzie działało do wybuchu II wojny światowej, kiedy zostało zamknięte. Długoletnimi jego opiekunami byli dyrektor katolickiej szkoły ludowej Franciszek Farny i emerytowany naczelnik Komunalnej Kasy Oszczędności Wilhelm Kroczek.

Muzeum w Bielsku otwarto dla publiczności 25 lutego 1906 roku w budynku tzw. Starego Ratusza przy Rynku 9, gdzie funkcjonowało bez przerwy aż do 1941 roku. Dzięki staraniom jego kustosza, mistrza kominiarskiego Edwarda Schnacka, w okresie między I i II wojną światową ekspozycję znacznie rozbudowano. Od 1931 roku zajmowała osiem sal na drugim piętrze budowli i jedno niewielkie pomieszczenie na piętrze trzecim, pewna część eksponatów zdobiła też korytarz i klatkę schodową. Było to wówczas jedno z większych muzeów typu regionalnego w Polsce, trzecie na Śląsku po placówkach działających w Katowicach i Cieszynie.

W 1941 roku hitlerowskie władze okupacyjne połączyły obydwa muzea miejskie w tzw. Heimatmuseum, które zostało ulokowane w Białej, w dawnym domu cechowym przy placu Wolności 7. Dotrwało ono tutaj do końca II wojny światowej.

W 1945 roku zadecydowano o reaktywowaniu działalności Muzeum. Tworzeniem placówki ulokowanej w Zamku Sułkowskich zajął się Stanisław Oczko kierujący nią do 1980 roku. Muzeum Miejskie w Bielsku otwarto dla publiczności 14 lutego 1947 roku, jednak już w 1950 roku upaństwowiono je i podporządkowano Muzeum Górnośląskiemu w Bytomiu. Pełną samodzielność placówka odzyskała w 1963 roku, a po utworzeniu województwa bielskiego w 1975 roku została przeobrażona w Muzeum Okręgowe w Bielsku-Białej. Od lat siedemdziesiątych XX wieku przybywały oddziały terenowe: Willa Juliana Fałata (1971 rok), Muzeum Techniki Włókienniczej obecnie Muzeum Techniki i Włókiennictwa (1979 rok), Muzeum Emila Zegadłowicza (1980-1993), Muzeum w Kętach (1981-2000) oraz Muzeum Dom Tkacza (1992 rok). Od początku 2001 roku muzeum nosi nazwę Muzeum w Bielsku-Białej.

I.                    Szczególnie polecamy zwiedzenie wystawy historycznej

„W poszukiwaniu zbójnickich dokumentów”

Pomieszczenia skrzydła południowego mieszczą wystawę "Z dziejów miasta i zamku" stanowiącą próbę przedstawienia historii Bielska-Białej od czasów najdawniejszych po wiek XIX. Ilustrują ją eksponaty archeologiczne i historyczne ze zbiorów bielskiego muzeum oraz depozyty z innych placówek.

Część historyczna wystawy prezentuje najstarsze pamiątki z XVI-XIX wieku. Znajdują się tam dokumenty m.in. Stefana Sunegha „pana dziedzicznego na Bielsku”, który uganiał się ze swoimi harnikami bo zbójnickich cestach w Beskidach w poszukiwania burs zbójnickich. Może uda się Wam odnaleźć w zbiorach muzealnych ślady dawnych zbójnickich czasów.

Wszystkim miłośnikom zbójnickich opowieści przytoczymy kilka faktów historycznych z życia bardzo znanych hersztów zbójnickich Klimczaków i ich relacji z wyżej wymienionym waszmościem Stefanem Suneghem.

O  Wojciechu  i Mateuszu  Klimczakach (w świetle materiałów źródłowych,  zawartych w bielskich i oświęcimskich księgach sądowych).

Zbójnicy, o których mowa, działali przy końcu XVII w. Terenem ich poczynań była przestrzeń od Cieszyna i Pszczyny po Oświęcim i Zator, szczególnie zaś okolice Bielska i Żywca. W próbach – skutecznych zresztą – poskromienia band wymienionych „hetmanów” współpracowali ze sobą harnicy polscy z Żywiecczyzny i straż niemiecka hrabiego Sunnegha: „pana dziedzicznego na Bielsku” i ziemiach przyległych (w XVII wieku Żywiecczyzna należała do Królestwa Polskiego, natomiast Śląsk pozostawał pod panowaniem austriackim).

Jan Sunnegh (Sunyogk)

W 1592 roku Bielsko przeszło w ręce magnata węgierskiego Jana Sunnegha.

Szlachcic słowacki lub węgierski, dziedzic słowackiej Jesenicy i Budatynia (k. Żyliny) oraz Orawy, w 1592 r. nabył za 80 000 talarów hrabstwo bielskie, rozpoczynając 136-letni okres władania tym miastem przez ród Sunneghów. Ten protestancki ród troskliwie dbał o rozwój miasta i szczęśliwie przeprowadził gród przez nawiedzające go liczne klęski żywiołowe i wojny. Otaczał opieką obywateli, ich rzemiosło, zwłaszcza sukiennictwo, oraz handel. Dzięki przywilejom od władców Polski (Jana Kazimierza, Jana III Sobieskiego) na dostawy dla wojska polskiego Bielsko stało się najsilniejszym ośrodkiem handlowym i rzemieślniczym Śląska Cieszyńskiego. Miejscem pochówku członków rodu Sunneghów stał się kościół św. Mikołaja; tam w kaplicy fundacji Sunneghów (1599-1608), nazwanej później Kaplicą Maryjną w 1792 r., umieszczono kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej (XVII w.). Obraz ten przywiózł do Bielska z Tokaju na Węgrzech pułkownik Teodor Sułkowski, a obraz szybko zasłynął uzdrowieniami. Kryptę rodziny Sunneghów odkryto pod prezbiterium dopiero w 1936 r.

 

Wojciech Klimczak przewodził kilkudziesięcioosobowej bandzie zbójeckiej. W chwili gdy wkraczał na „zbójnicki chodnik” był żonaty — podobnie jak wschodniokarpackim opryszek Dobosz i zbójnicki hetman rodem ze Skawicy Józef Baczyński. Żona hetmana zbójnickiego „Hrabiego Klimczoka” pochodziła z pobliskiej Straconki i była siostrą niejakiego Filipa Gąsiorka.

W bielskich księgach sądowych pod datami 4. 4. 1695 i 19. 5. 1695 r. odnotowane zostały ciekawe informacje, które dowodzą niezwykłej śmiałości i nie przesadzonej w tradycji ludowej fantazji zbójników, a które niewątpliwie należy odnieść do „familii" Wojciecha Klimczaka, aczkolwiek nazwisko jej przywódcy nie zostało tam wymienione:

Zbójnicy  wysłali  do  hrabiego  Sunnegha Jana Leinerta, sołtysa z Mikuszowic, i dali mu magierkę, owiniętą czarną taftą ze zwisającą krępą i wstążkami jako znak ostrzegawczy, wzywając hrabiego, by posłał im wiadro wina, dwie sztuki czerwonego i dwie zielonego sukna, kamień prochu i parę pistoletów oraz by nie utrzymywał przeciwko nim wybrańców (harników), gdyż w przeciwnym wypadku podpalą folwarki i zastrzelą bydło w górach. Oznajmili również, ze jest ich czterdziestu, z czego dwudziestu w Mikuszowicach, a  dwudziestu w Międzybrodziu.

Cytowane źródło nie donosi, czy żądania zbójników zostały spełnione, zawiera natomiast wiadomość, że na początku czerwca 1695 r. „główny zbójnik Wojtek Klimczak został ujęty i osadzony w więzieniu w pobliskich Łodygowicach”, skąd po kilku dniach przetransportowano go do Oświęcimia i tu po uprzednim „łagodnym i ostrym śledztwie oraz torturach” skazano na śmierć przez powieszenie.

Mateusz Klimczak pochodził z Lipowej koło Żywca. W 1697 r., w którym po raz pierwszy pojawia się jego nazwisko w dokumentach bielskich, przewodził około pięćdziesięcioosobowej, „familii" zbójnickiej. Potwierdza to 13 maja 1697 r. burmistrz Bielska Andrzej Nitsch, oświadczając, że:

[...] farbiarz z Andrychowa przybyły z Kęt z Polski opowiadał w Białej, jakoby tej nocy pięćdziesięciu zbójników wpadło do Kęt w zamiarze zrabowania 18.000 polskich guldenów. Ponieważ zaraz wszczęto alarm, nie mogli tego dokonać i pięciu z nich złapano. W ubiegły czwartek zbójnicy obrabowali pana Łodzińskiego z Palczowic i zabrali mu rzeczy wartości około 15.000 guldenów polskich oraz pobili go niemiłosiernie”.

Andrzej Komoniecki w Dziejopisie żywieckim przekazuje wiadomość, że Mateusz Klimczak został schwytany przez oddział harników polskich pod wodzą Michałkowskiego w chacie chłopa Kubicy, w pobliżu kościółka Św. Barbary.

Z bielskich ksiąg sądowych odnotowując na bieżąco zeznania i oświadczenia poszczególnych świadków spraw związanych z rozbojem i przez to wiarygodniejszych niż relacja Komonieckiego (spisana z pamięci lub na podstawie doniesień przyjaciół i znajomych) wynika, że został on ujęty na terenie Mikuszowic, należących dom ówczesnych ziem austriackich, przez straż miejską hrabiego Sunnegha, wypłoszony uprzednio z chaty chłopskiej w Łodygowicach po stronie polskiej przez harników rotmistrza Michałkowskiego, z którymi – mając u boku kilku współtowarzyszy rozboju – stoczył formalną bitwę. Osadzony w więzieniu bielskim, niebawem na usilne prośby Polaków został przekazany władzom polskim. Dane te odnotowano w księgach sądowych pod datą 12 i 13 czerwca 1697 r. W czerwcu tego samego roku Matus -Klimczak przekazany z Oświęcimia, gdzie stracono dwóch jego współtowarzyszy do Krakowa – znalazł śmierć na szubieniczym haku. Kilka dni wcześniej złożył „dobrowolne” i wymuszone torturami zeznania, w których ujawnił szczegóły najścia na dwód Łodzińskiego w Palczowicach, ponadto wskazał nazwiska swoich jawnych i ukrytych wspólników. Do tych ostatnich należy Wojciech Kubica, jego żona i syn
– mieszkańcy Mikuszowic.

II Kolejnym ważnym miejscem na zamku, które warto by było zwiedzić jest zbrojownia i pokój myśliwski.

„W poszukiwaniu miecza katowskiego”

Sala militariów

Otwarta jesienią 2001 roku kolejna ekspozycja stała Muzeum w Bielsku-Białej zajmuje dwie sale w skrzydle zachodnim pierwszego piętra Zamku Sułkowskich, jest to Zbrojownia i Pokój myśliwski, w których prezentowane są militaria ze zbiorów własnych Muzeum.

W Zbrojowni prezentowany jest wybór eksponatów pokazujący przykłady europejskiej broni palnej wojskowej krótkiej i długiej, broni drzewcowej, broni siecznej i kłującej, uzbrojenia ochronnego oraz w osobnym dziale broni orientalnej. Wśród broni palnej na uwagę zasługują pistolety skałkowe z zamkami typu francuskiego, pistolety kapiszonowe zwane ze staropolska pistonowymi i pistolety iglicowe.

Bogato reprezentowana jest broń sieczna. Są to różnego rodzaju szable, półszable, pałasze, szaszki, tasaki i rapiery. Ciekawostką jest dwusieczny miecz katowski pochodzący z przełomu XVI i XVII wieku. Proszę zwrócić uwagę zwłaszcza na miecz katowski. Kto wie? Może za krwawe wybryki ściął on głowę niejednego zbójnika? Broń kłująca to przede wszystkim bagnety. Interesującą grupę stanowi zespół broni drzewcowej z XVI i XVII-wiecznymi halabardami, pikami, partyzanami i włóczniami.

III.               Ostatnią miejscem wartym zobaczenia poruszając się śladami legendy zbójnickiej są wnętrza z prezentacją pamiątek po Rodzinie Sułkowskich. Według legendy zbójnik Klimczok był synem księżnej Sułkowskiej. Zapoznajmy się więc z legendą o herszcie zbójnickim Klimczoku.

Saloniki w Muzeum w Bielsku-Białej

Dwie sale pierwszego piętra skrzydła północnego zamku zostały poddane gruntownym pracom konserwatorskim, w ramach których odsłonięto fragmenty architektoniczno-iluzjonistycznych polichromii podstropowych z czwartej ćwierci XVI lub początku XVII wieku, przedstawiających wolutowe wsporniki podtrzymujące gzyms i belkowanie dekorowane roślinno-geometrycznym fryzem, umieszczonym na cynobrowym tle. Zabiegom konserwatorskim poddano także sklepienia krzyżowo-żebrowe, z wielopłatkowymi rozetami w zwornikach, powstałe po pożarze zamku splądrowanego przez Szwedów podczas wojny trzydziestoletniej w 1646 roku.

W salach tych wyeksponowano pamiątki po Rodzinie Sułkowskich przekazane do zbiorów Muzeum przez Hubertusa Sułkowskiego, m.in. srebrny komplet do kawy, zdobiony grawerowanym monogramem Sułkowskich, porcelanowy komplet toaletowy z monogramem Thaidy Sułkowskiej, akwarele przedstawiające Ludwika Jana Nepomucena Sułkowskiego i jego brata Maksymiliana, grafikę z wizerunkiem nestora rodu, pierwszego właściciela księstwa bielskiego Aleksandra Józefa Sułkowskiego.

Ekspozycję uzupełniono poddanymi konserwacji meblami, grafikami, obrazami, mapami, rzeźbami, tkaninami i różnego rodzaju bibelotami pochodzącymi ze zbiorów własnych Muzeum. W jednej z sal zaaranżowano rodzaj męskiego gabinetu z empirowymi meblami zdobionymi okuciami z brązu złoconego. Warto tu zwrócić uwagę na trzyramienny, dziewięcioświecowy, dziewiętnastowieczny żyrandol wykonany także z brązu złoconego. Druga sala została zaaranżowana jako "damski salonik" z białymi neorokokowymi meblami, którego ozdobą, obok rokokowych grafik, jest znaleziony na terenie zamku biały, cylindryczny piec o kaflach dekorowanych elementami zaczerpniętymi z mitologii greckiej.

ZAMEK SUŁKOWSKICH I ZBÓJNIK KLIMCZOK

Dawno, dawno temu obchodzono na zamku książąt Sułkowskich bardzo wesołą uroczystość. Księżna pani powiła syna.

Mimo ogromnej radości, jaką sprawił fakt narodzin dziedzica, księżna martwiła się, gdyż dziecko jej było drobne, delikatne i wymagało troskliwej opieki. Za poradą służebnej przywołała, więc księżna na zamek mieszkającą obok zamku młodą i zdrową praczkę, która także niedawno powiła synka i mogła wykarmić obu chłopców.

Praczka zamieszkała na zamku i opiekowała się dziećmi. Chłopcy rośli zdrowo i wkrótce nadszedł czas, gdy praczka mogła powrócić wraz ze swoim synkiem do dawnego mieszkania. Wtedy to właśnie stary sługa powodowany dawnym żalem do księżnej postanowił się zemścić zamieniając niemowlęta.

Nikt, nawet księżna - matka, nie spostrzegła owej zamiany. Jedynie młoda praczka domyślała się prawdy, ale wiedząc w jakim dobrobycie będzie żyło jej dziecko, milczała. Mijały lata. I znów na zamku świętowano uroczyście urodziny księżniczki Klementyny.

A młody książę rósł i rozwijał się. Aby nie odczuwał samotności, sprowadzano mu często dla towarzystwa syna praczki. Księżna bardzo lubiła patrzeć na zabawy chłopców. Do syna praczki czuła ogromną sympatię. Cieszyła się, że jej syn przyjaźni się z tym niezwykle pięknym i szlachetnym chłopcem.

Gdy Klementynka podrosła bawili się zawsze we trójkę. W zabawach tych był zawsze jej rycerzem; bronił ją, strzegł przed każdym niebezpieczeństwem. Ta dziecięca przyjaźń przerodziła się z biegiem czasu w miłość. Księżna, która dawniej ze wzruszeniem i radością patrzyła na wielką przyjaźń dzieci postanowiła je teraz rozdzielić.

Ambitny chłopiec odczuł wkrótce, że nie jest już na zamku mile widziany i postanowił nie pokazać się tam więcej. Jednak na prośbę księżniczki Klementyny, która z woli rodziców musiała się zaręczyć z synem wiedeńskiego księcia, uciekł w pobliskie góry, zorganizował bandę zbójników i został ich hersztem.

Za siedzibę obrał sobie górę, która od jego krewnych wujków zbójników z Ujsoły nosi do dziś nazwę Klimczok. W niedługim czasie mówiono o bandzie Klimczoka na całym Podbeskidziu. Bogaci kupcy drżeli przed nim i przeklinali go za to, że rabował ich wozy, biedacy błogosławili go za pomoc, jaką im udzielał i wydobywał ich z nędzy.

Tak minął rok, ale ani Klementyna ani Klimczok nie potrafili zapomnieć o sobie. Rozłączenie sprawiło, że ich uczucie stawało się mocniejsze i trwalsze. Wiedząc, że księżniczka czeka na ratunek, zdobył się Klimczok na rzecz niezwykłą. Zawiadomił ją przez zaufanych ludzi, że przystępuje wraz ze swoimi zbójnikami do zbudowania podziemnego korytarza, który ciągnąć się będzie od podnóża góry, aż do kaplicy zamkowej. Teraz Klementyna robiła wszystko, aby odwlec termin ślubu z nie kochanym księciem. To zasłaniała się chorobą, to znowu prosiła rodziców, że jest jeszcze za młoda, to kaprysiła z wyprawą. W ten sposób udało się jej zyskać na czasie i kiedy otrzymała wiadomość od Klimczoka, że nie tylko wykończył już podkop, ale jeszcze zbudował dla niej kamienny dwór na Szyndzielni, oznajmiła rodzicom, że zgadza się na wyznaczenie daty ślubu.

W oznaczonym dniu, wstała wcześniej niż zwykle. Matce powiedziała, że pragnie się pomodlić sama w kaplicy i poprosiła, aby nikt jej w tym nie przeszkodził. Księżna wyraziła zgodę. Klementyna weszła do mrocznej kaplicy i uklękła. Nie zdołała zmówić pacierza, gdy nagle zauważyła, że jakieś niewidzialne ręce przesuwają ołtarz do przodu, a leżąca pod nim kamienna płyta unosi się w górę, odsłaniając korytarz, a w jego głębi poznała ukochanego Klimczoka. Wieść o zniknięciu księżniczki Klementyny dotarła do zamku dopiero w trzy godziny później. Przez pierwsze dwie księżna, która była zajęta wydawaniem rozkazów związanych z urządzeniem uczty weselnej, nie zwróciła uwagi na długą nieobecność córki. Potem wezwała służebne i kazała im przywołać księżniczkę.

Nie zastawszy jej w kaplicy, pobiegły dziewczęta do komnat Klementyny, ale nie widząc tu księżniczki, zeszły ponownie do kaplicy. I tak prawie ponad godzinę szukały ją po całym zamku wreszcie zrozpaczone poszły do księżnej.

W tym czasie księżna była już daleko. Oglądała szczęśliwa i radosna piękny dworek zbudowany dla niej na szczycie góry przez Klimczoka i jego zbójników. Na zamku zapanowała żałoba.

Nikt nie domyślał się, w jaki sposób, ale każdy przypuszczał, że księżniczkę porwał Klimczok. Książe wyznaczył wysoką nagrodę za pojmanie zbójnika i oswobodzenie z jego rąk Klementyny. Próbował też kilkakrotnie na czele swojej drużyny zaatakować Klimczoka w górach, ale gęste lasy, które utrudniały rycerstwu walkę stanowiły wyśmienite schronienie dla zbójników i książę musiał się wycofać.

Klimczok i Klementyna żyli w miłości, szczęściu i zgodzie. Przytuleni do siebie przechadzali się aleją zwaną na ich pamiątkę "Aleją zakochanych". Nadszedł jednak dzień, w którym Klementyna wyznała Klimczokowi, że bardzo tęskni za matką i pragnęłaby ją odwiedzić, przeprosić i opowiedzieć o szczęściu, jakie przeżywa.

Klimczok nie mógł niczego jej odmówić. Postanowił spełnić życzenie Klementyny. Posadził ją na konia i ruszyli w kierunku Bystrej. Dla zapewnienia żonie spokojnej podróży zabrał ze sobą zbójników. Dojeżdżali właśnie do Bystrej, kiedy jeden z wieśniaków poznał z daleka sylwetkę Klimczoka. Mimo iż zawdzięczał mu wiele, skusiła go możliwość otrzymania wysokiej nagrody. Czym prędzej pobiegł do przebywającej właśnie we wsi drużyny Księcia Suł-kowskiego i zawiadomił komendanta o pojawieniu się zbójnika. Na rozkaz komendanta rycerze ukryli się za krzewami i zaczęli strzelać do nadjeżdżającego drogą Klimczoka. Pierwszy strzał zranił jadącą w przedzie Klementynę. Klimczok mógł nagłym zrywem zawrócić konia i postarać się jak najszybciej dogalopować do lasu, ale wiedział, że Klementyna jest ranna i potrzebuje szybkiej pomocy lekarskiej. Dlatego nie zważając na grożące mu niebezpieczeństwo, popędził w kierunku Bielska. Drużyna księcia cwałowała za nim ostrzeliwując go bez przerwy, aż spadł ranny z konia.

Klimczoka pojmano i uwięziono. Sąd skazał go na śmierć. Klementyny nie udało się uratować. Zmarła z nadmiernego upływu krwi. Dopiero po wielu latach wyszła najaw wielka tajemnica. Stary sługa czując zbliżającą się śmierć, wyznał, iż zamienił dzieci. Okazało się wtedy, że ów zbójnik Klimczok, wyrokiem księcia skazany na śmierć był prawowitym jego synem, zaś syn praczki odziedziczył ich majątek i tytuł książęcy. Ale zabroniono o tym wspominać i w ten sposób zapomniano o całej historii.

Tylko drzewa na Klimczoku szumią czasem opowieść o szlachetnym zbójniku, który rabując bogaczy a pomagając biedakom, starał się już w tamtych czasach stworzyć świat sprawiedliwy i lepszy.

 

Opracowując projekt „Szlak Zbójników Karpackich” skorzystano z blisko 1000 źródeł dotyczących zbójnictwa karpackiego, które znajdują się tutaj. Kliknij!

 

 

 

PATRONAT NAD SZLAKIEM ZBÓJNIKÓW KARPACKICH SPRAWUJE

ŁAP-POL (Dystrybutor wędlin tradycyjnych)

oraz

FIRMA JANTOŃ S.A., Sp. K (producent win Zbójeckie Grzane)

 



"Zbójnicki Szlak" zosta3 wybrany najlepszym produktem turystycznym w najwiekszym projekcie
szkoleniowo-doradczym dla polskiej bran?y turystycznej. Projektowi patronowali:
do góry
2009-2012 © Zbójnicki Szlak Leszek M3odzianowski






POLECAMY

e-beskidy

Beskidy, noclegi, mapy,
kamery, og3oszenia, forum

karpackie-zboje

Napady ZBÓjnickie, wesela,
biesiady, kuligi, integracja

ulica-hafciana

Haft komputerowy, naszywki,
odzie? reklamowa

apter

Trekking w Alpach, Urlop
w górach, narty w Dolomitach


fundacja

Góralskie prelekcje, ZBÓjnicki questing,
towarzystwo naukowe, ZBÓjnicka biblioteka

karpacki-gazda

Przewodnik beskidzki, pilot wycieczek,
kierownik kolonii, Beskidy, —ywiec



Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” FIRMY ZBÓJNICKI SZLAK LESZEK MŁODZIANOWSKI, a w szczególnoœci prezentowane koncepcje, pomysły i rozwišzania na mocy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. Dz. U. nr 24 poz. 83 stanowiš własnoœć autora. Projekt ZBÓJNICKI SZLAK ani żadna z jego częœci nie może być w żaden sposób kopiowana, powielana, dystrybuowana bez pisemnej zgody autora.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

OPRAWE FOTO/VIDEO PODCZAS ZBÓJNICKICH IMPREZ INTEGRACYJNYCH SPRAWUJE FIRMA MTUR Media + Turystyka

Zbójnickiszlak.pl Tel - (+48) 609 789 879, E-mail - info@zbojnickiszlak.pl