PATRONAT HONOROWY NAD ZBÓJNICKIM SZLAKIEM

 
PATRONI MEDIALNI NAD PROJEKTEM ZBÓJNICKI SZLAK
Wydawnictwa i Magazyny Turystyczne:










Uczelnie Wyższe: Turystyczne
portale internetowe:

Miasta:
Media:





Regionalne organizacje:
 














Powiaty:
Instytuty turystyki: Izby turystyki:
Euroregiony:
Narodowe Organizacje Turystyczne:
Regionalne Organizacje Turystyczne:

FIRMY



WSPÓŁPRACA
NA ZBÓJNICKIM SZLAKU BEZPIECZEŃSTWO ZAPEWNIAJĄ



OGLĄDAJ NAS W
PISZĄ O NAS










ZBÓJNICCY RAUBRITTERZY ŚLĄSCY WINCENTY ELIAS, SZYDŁO I KAROL PISTULKA

W pamięci osób, w licznych podaniach, pieśniach, legendach oraz źródłach historycznych(relacje prasowe, akta urzędowe itp.) największej sławy i rozgłosu doczekali się Karol Pistulka(Pistułka) oraz Wincenty Elias, postacie z krwi i kości, działający w latach 1870-1875. Głównym terenem działalności grupy Pistulki i Eliasza były okolice Bytomia, Mikołowa i Katowic, ale stamtąd czynili wypady nawet w rejon Kluczborka, Opola i Głogówka.

Wincenty Elias (vel Eliasz) urodził się W 1845 roku na Opolszczyźnie, w Malinie, w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Dzieciństwo spędził w Straduni, nieopodal Krapkowic.

O ZBÓJNIKU ELIASZU

Raciborski cuchtaus szyfrem przykrywany,
siedzi tam Eliasz cały zapłakany.

Siedzi on tam, siedzi i siedzioł tam bedzie,
póki go kochanka wykupić nie przijdzie.

Nie wykupi go tam pora tysiącami,
ani nie wypłacze swoimi oczami.

Wzieni go szandary, zakuli w żelazo,
ani sie obejrzysz, już go na sad wiedą.

Dali mu tam chleba jak dębowy listek,
jeszcze go pytali, jeśli go zje wszystek.

Nie zjod on go wszystek, leży tam pod drzwiami,
co na niego spojrzy, zaleje sie łzami.

Raciborski cuchthaus, szyfrowe przykrycie,
siedzi tam Eliasz, mo na całe życie.

Wraz ze swą kochanką zamieszkał w bliżej nieokreślonym miejscu w pobliżu granicy austriackiej, skąd uskuteczniał swój niecny proceder. Karierę rozbójniczą rozpoczął od drobnych kradzieży w sklepach gliwickich i bytomskich. Wraz z kochanką za­mieszkał w pobliżu granicy austriackiej. Niepokoił te­reny Śląska i urządzał wyprawy na ziemie polskie za­boru austriackiego i rosyjskiego. Skamraciwszy się z Pistulką i Szydłą, założył wraz z nimi bandę ra­bunkową.

Szydło, nim związał się z bandą Eliasa, napadał na bogatych chłopów. Schwytany podczas napadu na hotel w Ja­strzębiu, zdołał wymknąć się strażnikom w drodze do Rybnika. Był on pospolitym złodziejaszkiem napadający na drogach na bogatych chłopów. Z czasem związał się z bandą Eliasa i wyspecjalizował w rozpruwaniu kas pancernych. Dobierał  się  do  nich w Bytomiu, Gliwicach, Katowicach, Zabrzu, Raciborzu i innych miejscowościach. Do najbardziej spektakularnych wyczynów należały napady w Bytomiu, Gliwicach, Zabrzu oraz Raciborzu. Pozostając w kręgu porównań filmowych, można by go tedy uznać za pierwowzór słynnego kasiarza Kwinty z Vabank. Najprawdopodobniej był spośród swych kamratów najcwańszy: wiedział kiedy przestać i tym sposobem uniknął karzącej ręki sprawiedliwości. Po prostu nie dał się złapać.

Nawiązana przez śląskich opryszków współpraca z czasem zaowocowała szeregiem, często spektakularnych napadów. Z czasem ich głośne wyczyny, wzmocnione rozległą siecią współpracowników, paserów i sympatyków znalazły się na pierwszych stronach ówczesnej prasy, stając się pożywką do powstawania coraz liczniejszych, po drodze wzbogacanych licznymi wątkami, opowieści.  W krótkim czasie banda Eliasa rozrosła się liczebnie, mnożyły się jej złodziejskie sprawki. Wśród rozlicznych, rozsianych po całej ówczesnej prasie śląskiej, rewelacji reporterskich na temat aktywności band Eliasa i Pistulki znajdujemy między innymi te dotyczące napadu na kasę generalnej dyrekcji koncernu Thiele-Winckler w Katowicach, skąd wynieśli wielką kasę pancerną i uciekli bryczką do lasu. Jak okazało się później w środku było mnóstwo złota, srebra i pieniędzy w złotych markach. Wszystkie papiery firmowe i akcje rozbójnicy spalili.

Jako jedyni, w stosunkowo krótkim czasie, zostali wpisani w żywy wówczas folklor słowny Górnego Śląska, co po latach wielce malowniczo odtworzył Janusz Kidawa w swym znakomitym filmie Grzeszny Żywot Franciszka Buły. Poczynania obu rabusiów cechowała wyjątkowa ruchliwość i skuteczność.

Działalność zbójecka Pistulki trwała około trzech lat (1873 - 1875). Grasował on ze swoimi wspólnikami na terenie całego Górnego Śląska, zmieniając często miejsce pobytu i swoje kryjówki. Dzięki wielkiej przebiegłości umykał pogoni, przy czym wynagradzał obficie tych, którzy mu pomagali. Opowiadano o nim najdziwniejsze rzeczy, m.in. to, że chodził w przebraniu, w związku z czym był trudny do rozpoznania. Legenda mówiła, że podczas włamań posługiwał się kwiatem paproci, który rzekomo otwierał mu wszystkie zamki, a gdy pewnego razu kwiat ten zgubił, miał wiele trudności, by zdobyć z lasu inny.

Policja długo była bezsilna wobec rabusiów. Jako pierwszy w ręce policji wpadł w 1874 r. Karol Pistulka, wydany przez swoją kochankę. Sądzony w Bytomiu, skazany został na karę śmierci, którą ostatecznie cesarz Niemiec, Wilhelm II zamienił na dożywocie. Po wyroku Pistulka przewieziony został do więzienia w Raciborzu, gdzie wkrótce zmarł (28 grudnia 1876 r.). Inna wersja głosi, że oczekując w celi śmierci bytomskiego więzienia na wykonanie wyroku, słynny raubritter śląski otruł się, konsumując surowy tytoń.

Niedługo potem pochwycony został Wincenty Elias. Podobnie, jak miało to miejsce w przypadku Pistulki, wydała go kochanka. Trafił do aresztu w Bytomiu, skąd oczekując na proces po raz ostatni próbował umknąć prawu. Jak donosiła ówczesna prasa, za pomoc w ucieczce Elias obiecał dozorcy więziennemu 1200 talarów. Strażnik jednak nie zgodził się na współpracę. Ułaskawiony przez ce­sarza Niemiec, Wilhelma II, który częstokroć korzystał z prawa łaski wobec największych nawet przestępców, odsiadywał Elias karę więzienia w Raciborzu. Po odbyciu części wyroku, konkretnie po 35 latach, za dobre sprawowanie został ułaskawiony. Nie opuścił jednak więzienia. Pozostał w nim do śmierci (2 kwietnia1918 r.) jako dobrowolny rezydent. Wypuszczano go do miasta na drobne zakupy. Wychodzący z mamra na sprawunki staruszek Elias kradł dalej po sklepach. Wszyscy o tym wiedzieli, ale było to tolerowane. Po części dlatego, że był wielką atrakcją turystyczną Raciborza wczasach Republiki Weimarskiej, a także żywym dowodem na to, jak przytulne były dla Ślązaków pruskie kazamaty. Podobno — a w opowieściach ludowych z całą pewnością — zys­kał znaczną popularność wśród mieszkańców Racibo­rza.

Wśród wielu legend i podań związanych z ciekawymi dziejami Obrowca jest stary ustny przekaz o pobycie tutaj sławnego górnośląskiego rozbójnika (Räuberhauptmanna) Karola Pistulki. Miał on podobno nawet w Obrowcu pozostawić swój skarb.

Tak jeszcze dzisiaj opowiadają niektórzy starsi mieszkańcy tej wioski. Młodszym czytelnikom jestem zobowiązany wyjaśnić, że przez blisko 100 lat Pistulka funkcjonował w pamięci, legendach i pieśniach mieszkańców Górnego Śląska jako tutejszy Robin Hood czy Janosik. Lud sławił Pistulkę i jego kompanów jako swoich bohaterów i przypisywał im szlachetne czyny. Opowiadano o Pistulce, że zabierał pieniądze i majątek tylko bogatym, a rozdawał biednym. Często miał pomagać rodzinom, które znalazły się w beznadziejnej sytuacji, podkładając im w nocy pod drzwi pieniądze. Do dzisiaj spotykamy na Górnym Śląsku, szczególnie w jego katowickiej części, podania, pieśni i "wice" (kawały), w których pozytywnym bohaterem jest właśnie Pistulka. Zdarza się, że mamy w nich odniesienie do okolic Gogolina i Krapkowic. Pistulka pojawił się też w literaturze górnośląskiej, pisali o nim m.in. S. Ligoń, E. Hiltman, E. Imiela, S. Wasylewski, F. Pluta, F. Śpiewak, Sz. Koszyk, R. Kincel i A. Halor. Karol Pistulka był postacią historyczną. W latach 70-tych XIX wieku wraz z innymi osobami, w tym z pochodzącym ze Straduni Wincentym Eliaszem (wcześniej ta rodzina mieszkała w podopolskiej Malinie), założyli bandę, która stała się prawdziwą zmorą i postrachem policji całej rejencji opolskiej. Grupa ta dopuściła się szeregu niezwykle zuchwałych i skutecznych napadów. Pistulka i Eliasz stali się przez to bohaterami ówczesnej prasy, pisały o nich wszystkie ważniejsze gazety na terenie całych Niemiec.

Podanie o pobycie Pistulki w Obrowcu jest już bardzo stare. Badający dzieje Obrowca, a mieszkający w Niemczech, Hubert Ralla wskazał na istnienie rękopisu ks. Stanisława Schulza z 1931 roku, w którym przedstawił on chronologię wydarzeń związanych z budową kościoła. Ks. S. Schulz, powołując się na swego 65-letniego wujka Johanna Michalika, w tym rękopisie zawarł m.in. informację, iż gdy w będącym w stanie surowym budynku składano trzciny, to wówczas przebywał tam Räuberhauptmann Pistulka, który zakopał tutaj pieniądze. W tym miejscu podkreślenia wymaga fakt, że opowiadania o ukrytych skarbach Pistulki i Eliasza są wiązane na Śląsku z różnymi miejscowościami i Obrowiec nie jest wyjątkiem. Miejsca, w których miały znajdować się te skarby wskazywano np. w Bytomiu, Chorzowie, Siemianowicach, Mikołowie, Opolu i Pszczynie. Czasem skarby te w tych miejscach faktycznie znaleziono (np. w Bytomiu). Z Sośnicą (obecnie dzielnica Gliwic) związane jest podanie o skarbie zakopanym przez Pistulkę i wydobytym dzięki jego wskazówkom. Czy - podobnie jak do Sośnicy - informacja przekazana do Obrowca była prawdziwa? Wiem, że próbowano w Obrowcu odnaleźć pozostawiony przez Pistulkę garnek ze złotymi monetami, ale okazało się to bezskuteczne. Skarb nie został odnaleziony. Minęło już ponad 120 lat od czasu, gdy Pistulka prowadził swoją działalność. Nadal, chociaż coraz rzadziej, można jednak w Obrowcu usłyszeć jeszcze o tej sławnej postaci. Powraca wtedy też pytanie o pozostawiony tutaj przez tego "śląskiego Robin Hooda" skarb.

Poniżej przedstawiono pochodzący z Kamienia Śląskiego tekst o Eliaszu i Pistulce, na który natrafiono w książce D. Simonides i J. Ligęzy "Gadka za gadką, 300 podań, bajek i anegdot z Górnego Śląska" (Katowice 1873)

"Eliasz i Pistulka umieli bardzo szandary robić za błozna. Roz przebrali sie za panów, roz za dziadów, roz zaś za kominiorzy, tak że ich nigdy nie można było rozeznać i przytrzymać. Roz przyszli do nos do wsi Kamienia, do jednych dwóch panocków i prosili ich o nocleg. Ludzie ich przyjęli. Dali im pojeść i dali im nocleg na strychu. Rano wstali, zapłacili sto marek i poszli sobie. Za pora dni zaś przyszli, zaś sie przespali. A jak mieli wychodzić, padają chłopu, mo iść pod most, który jest pod Bytomiem, że są tam dwa zegarki złote, że mo se je wziąść. Ludzie bardzo zrobili zdziwione miny. Spytali się, co są za jedni, a oni powiedzieli: - Pistulka i Eliasz - no i poszli dalej. Ludzie z obawy, by ich nie zamknięto, mimo że te zegarki tam znaleźli, nie przyznali sie nikomu".

Procesy sądowe Pistulki i Eliasza były szeroko opisywane przez prasę. Dowodem ponadregionalnego rozgłosu tych dwóch osób jest fakt, że na początku XX wieku można było ich oglądać "jak żywych" w stolicy cesarstwa, Berlinie. Ich modele z wosku, ubrane w oryginalne ubrania, wystawione były na Unter den Linden w berlińskim "Castans Panopticum", odpowiedniku sławnego londyńskiego Gabinetu Figur Woskowych. Powyższy fakt niewątpliwie jest dowodem mitologizacji dwóch górnośląskich rozbójników, którą umacniały też legendy i pieśni. Pobyt Pistulki w Obrowcu jest wiązany ze sprawą budowy miejscowego kościoła. Trzeba w tym miejscu nadmienić, że świątynię tę rozpoczęto budować w 1869 roku. Po kilku latach, z braku funduszy, budowa została jednak wstrzymana. Budowla ta na ponad 10 lat znalazła się w rękach osób spoza Obrowca, które urządziły w niej magazyn trzciny. To właśnie w tym okresie miał przebywać i ukrywać się tutaj Pistulka. W miejscu budowanego kościoła miał pozostawić swój skarb - garnek ze złotymi monetami. Informacja ta mogła prawdopodobnie pochodzić od przebywającego w więzieniu w Raciborzu Wincentego Eliasza, a przekazać ją miał wędrowiec, który, wracając z Raciborza, przechodził przez Obrowiec. Opisał on nawet dość dokładnie miejsce, gdzie skarb w Obrowcu miał być ukryty.

KAROL PISTULKA

Karol Pistulka (ur. 1848 w Strzelcach Opolskich, zm. 1875 w Bytomiu lub 28 grudnia 1876 w Raciborzu) – postać historyczna, z zawodu czeladnik ślusarski, zbójnik działający w latach siedemdziesiątych XIX wieku na terenie Górnego Śląska i Opolszczyzny.

Fakty historyczne

Karol Pistulka wraz z Wincentym Eliaszem dowodził bandą zbójecką, działającą przede wszystkim w okolicach Bytomia, Katowic oraz Mikołowa, a także Kluczborka, Opola i Głogówka, często zmieniając kryjówki. Grupa ta dopuściła się szeregu zuchwałych napaści i kradzieży m.in. na hotel w Jastrzębiu czy kasę koncernu Thiele-Winckler w Katowicach. Jej działalność przysporzyła mu popularności, rozpisywała się o nim prasa z terenu całych Niemiec. Wydany przez kochankę, został ujęty przez policję w 1874 roku i postawiony w czerwcu 1875 roku przed sądem w Bytomiu. Przed oskarżeniami bronił się zaciekle, nie mniej został skazany na śmierć przez ścięcie; karę te cesarz Wilhelm II zamienił na dożywocie. Umrzeć miał 28 grudnia 1876 w więzieniu w Raciborzu. Według innej wersji kary nie wykonano, gdyż wcześniej zmarł w wyniku zatrucia spowodowanego połykaniem surowego tytoniu. Woskowe figury jego i Eliasza na początku XX wieku były eksponowane w "Castans Panopticum" na Unter den Linden w Berlinie.

Legendy i podania

Karol Pistulka uważany był za śląskiego Robin Hooda lub Janosika. Miał zabierać bogatym a oddawać biednym. Pieniądze potrzebującym podrzucał nocą pod drzwi. Nieuchwytność dawał mu dar przebierania się, a umiejętność otwierania wszelkich zamków - kwiat paproci (który miał zgubić). W wielu miejscowościach na Górnym Śląsku i Opolszczyźnie miały zostać zakopane jego skarby - wymienia się tu m.in. Bytom, Chorzów, Siemianowice Śląskie, Mikołów, Pszczynę, Sośnicę czy Obrowiec.

Literatura i film

Postać Pistulki pojawia się w twórczości m.in. Stanisława Ligonia, Emanuela Imieli, Stanisława Wasylewskiego, Ryszarda Kincla, Antoniego Halora oraz Wolfganga JĂśhlinga. W latach 1980-1983 Studio Małych Form Filmowych Se-Ma-For z Łodzi zrealizowało skladający się z 5 odcinków serial animowany pt. "Eliasz i Pistulka". Postać ta przywoływania jest też w filmie "Grzeszny żywot Franciszka Buły" (1980) w reż. Janusza Kidawy.

Opracowując projekt „Szlak Zbójników Karpackich” skorzystano z blisko 1000 źródeł dotyczących zbójnictwa karpackiego, które znajdują się tutaj. Kliknij!

 

PATRONAT NAD SZLAKIEM ZBÓJNIKÓW KARPACKICH SPRAWUJE

ŁAP-POL (Dystrybutor wędlin tradycyjnych)

oraz

FIRMA JANTOŃ S.A., Sp. K (producent win Zbójeckie Grzane)

 



"Zbójnicki Szlak" zosta3 wybrany najlepszym produktem turystycznym w najwiekszym projekcie
szkoleniowo-doradczym dla polskiej bran?y turystycznej. Projektowi patronowali:
do góry
2009-2012 © Zbójnicki Szlak Leszek M3odzianowski






POLECAMY

e-beskidy

Beskidy, noclegi, mapy,
kamery, og3oszenia, forum

karpackie-zboje

Napady ZBÓjnickie, wesela,
biesiady, kuligi, integracja

ulica-hafciana

Haft komputerowy, naszywki,
odzie? reklamowa

apter

Trekking w Alpach, Urlop
w górach, narty w Dolomitach


fundacja

Góralskie prelekcje, ZBÓjnicki questing,
towarzystwo naukowe, ZBÓjnicka biblioteka

karpacki-gazda

Przewodnik beskidzki, pilot wycieczek,
kierownik kolonii, Beskidy, —ywiec



Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” FIRMY ZBÓJNICKI SZLAK LESZEK MŁODZIANOWSKI, a w szczególnoœci prezentowane koncepcje, pomysły i rozwišzania na mocy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. Dz. U. nr 24 poz. 83 stanowiš własnoœć autora. Projekt ZBÓJNICKI SZLAK ani żadna z jego częœci nie może być w żaden sposób kopiowana, powielana, dystrybuowana bez pisemnej zgody autora.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

OPRAWE FOTO/VIDEO PODCZAS ZBÓJNICKICH IMPREZ INTEGRACYJNYCH SPRAWUJE FIRMA MTUR Media + Turystyka

Zbójnickiszlak.pl Tel - (+48) 609 789 879, E-mail - info@zbojnickiszlak.pl