PATRONAT HONOROWY NAD ZBÓJNICKIM SZLAKIEM

 
PATRONI MEDIALNI NAD PROJEKTEM ZBÓJNICKI SZLAK
Wydawnictwa i Magazyny Turystyczne:










Uczelnie Wyższe: Turystyczne
portale internetowe:

Miasta:
Media:





Regionalne organizacje:
 














Powiaty:
Instytuty turystyki: Izby turystyki:
Euroregiony:
Narodowe Organizacje Turystyczne:
Regionalne Organizacje Turystyczne:

FIRMY



WSPÓŁPRACA
NA ZBÓJNICKIM SZLAKU BEZPIECZEŃSTWO ZAPEWNIAJĄ



OGLĄDAJ NAS W
PISZĄ O NAS










JERZY JANOSIK NAJSŁAWNIEJSZY HARNAŚ ZBÓJNICKI KARPAT ZACHODNICH.

Janosik, nazywany czasem zbójnikiem podhalańskim, nie miał nic wspólnego z Tatrami. Urodził się w Terchovej opodal Żyliny (Żylina – miejscowość ok. 20 km na południe od Zwardonia), leżącej w przybliżeniu na tym samym południku co Szczyrk i zbójował na czele własnej bandy przez nieco ponad rok na terenach Orawy i Liptowa, a więc po części i Beskidów. Warto nadmienić, że na tych terenach za czasów zaborów i wcześniejszych mieszkała znaczna populacja polskich górali, było to ponad 25 tysięcy ludzi mówiących po polsku. Janosik został natomiast stracony w Liptowskim Mikulaszu leżącym pod słowackimi Tatrami i stąd zapewne wzięła się legenda jakoby był góralem tatrzańskim.

Janosicku, hej zbójniczku,

masz toporek na pasiczku!

Twą odwagę każdy zna,

tyś gór panem. Hu, ha, ha

 

Opowiadała o nim legendy i śpiewała pieśni cała Orawa, Spisz i Podhale, a także mieszkańcy Beskidów Zachodnich, Gorców i Pienin. Był ulubionym bohaterem opowieści i ballad ludowych po słowackiej i polskiej stronie Tatr. Jak żaden inny zbójnicki hetman zajął poczesne miejsce w literaturze pięknej, urastając do symbolu zbójnika i nieustraszonego harnasia, a w kręgu kultury słowackiej wręcz narodowego bohatera.

Janicku zbójnicku,

Gaśnie na górak śleboda,

A po tobie płynom łzĂ˝ jak woda,

Hej! Płynom łzĂ˝ jak woda.

 

W rzeczywistości nie był Janosik żadną wybitną postacią wśród całej rzeszy karpackich zbójników. Jego działalność trwała niespełna dwa lata: od września 1711 do marca 1713 roku, i nie wyróżniała się niczym szczególnym. Prześledzenie przyczyn, dla których największa zbójnicka sława przypadła w udziale właśnie temu harnasiowi z Terchowej to niezmiernie ciekawe zagadnienie, zwłaszcza dla badacza kultury, tu jednak nie ma miejsca na szersze zajęcie się tym tematem.

Głównym źródłem do dziejów Janosika są zapisy jego zeznań przed sądem w Liptowskim Mikulaszu na Słowacji oraz materiały z procesu innego harnasia Tomasza Uhorczika (Uhorćika), figurujące w księdze spraw kryminalnych Komitatu Liptowskiego z lat 1710—1717. Obecnie znajduje się ona w Archiwum Obwodowym w Bratysławie.

Jerzy Janosik (Jura Janosik) urodził się we wsi Terchowa (Terchova) 25 stycznia 1688 roku jako syn miejscowych gazdów Marcina i Anny z domu Czesznek (Ciśnik). W księgach parafii Warina (Varina), do której wtedy należała Terchowa, zachowała się metryka chrztu późniejszego harnasia. Wpisu dokonał proboszcz ks. Michał Smutko, a dziecko do chrztu trzymali Jakub Merjad i Barbara Krisztofik (Kriśtofik) z Terchowej. Z ksiąg tejże parafii wiadomo też, że Janosik miał trzech braci: starszego Jana i dwóch młodszych - Adama i Martina.

Wczesna młodość Janosika przypadła na czas narodowego powstania węgierskiego skierowanego przeciw monarchii austriackiej.

Koło 1707 roku Jerzy zaciągnął się do tzw. kuruców — wojsk Franciszka Rakoczego II, biorąc tym samym udział w powstaniu. Następnie wrócił do rodzinnej Terchowej, ale już wkrótce znowu stał się żołnierzem, tym razem niejako ochotnik, ale jako poborowy wcielony do cesarskiej armii. Tak trafił do oddziału straży zamkowej w Bytczy, mieście położonym w dolinie Wagu u stóp Sulowskich Wierchów i Jawornika. W tym momencie rozpoczynają się zbójnickie dzieje Janosika.

W bytczańskiej twierdzy młody żołnierz poznał odsiadującego karę zbójnickiego hetmana Tomasza Uhorczika. Jak wynika z późniejszych materiałów sądowych, zaprzyjaźnił się z nim, oddając więźniowi jakieś bliżej nie określone usługi, prawdopodobnie polegające na lepszym traktowaniu, dostarczaniu żywności itp. W straży zamkowej służył Janosik niedługo. Jego rodzicom udało się wykupić syna z wojska i Jerzy powrócił do Terchowej.

W tym czasie zbiegł z więzienia w Bytczy Uhorczik. Odwiedził on Janosika w rodzinnym domu i zwerbował byłego żołnierza do swojej kompanii we wrześniu 1711 roku. Wkrótce Janosik z towarzystwem Uhorczika wyruszył na swoją pierwszą zbójnicką wyprawę - rabunek płótna na Morawach. Na początku października tegoż roku Janosik ze swoim hetmanem obrabowali kupca z Żyliny, Jana Siposa.

Łupem zbójników padła spora ilość sukna, które sprzedano, a pieniędzmi podzielono się. Na każdego z uczestników rabunku przypadło po siedemnaście złotych. Wkrótce Uhorczik opuścił grono zbójników, ożenił się i pod przybranym nazwiskiem osiadł w Klenowcu (Klcnovec), wsi położonej w środkowej Słowacji w rejonie Weporskich Wierchów.

Janiczku, Janiczku

Imię twe nie zginie,

Ani na wierszyczkach

Ani na dolinie

Iskrzyły się niebiosa,

Gwiazdy się w krąg łyskały,

Gdy rodził się nasz Janiczek

Dla naszej zbójnickiej chwały.

Idą takie czasy różnymi drogami

Kiedy się zrównają Góry z dolinami.

 

Dowództwo nad kompanią przejął teraz Janosik, a dom Uhorczika w Klenowcu stał się bazą i miejscem zimowania towarzystwa. Nowy harnaś ze swoją około trzydziestoosobową grupą działał głównie na słowackiej Orawie, Spiszu i Liptowie, a także na Śląsku i Morawach. Po północnej stronie Tatr prawdopodobnie nigdy nie był. Jak wynika z zeznań samego harnasia, w roku 1712 kompania dokonała licznych rabunków i napadów. Jednym z pierwszych był napad na magnata Jana Radwańskiego jadącego z całym orszakiem do Turcji na pogrzeb generała kuruców Stefana Petrycego. O mającej nastąpić podróży tegoż dostojnika przez Słowację dowiedzieli się zbójnicy od schwytanego w Górach Kremnickich pocztyliona. Janosikowa kompania obrabowała też innych podróżnych, a byli to baron Wacław Zemskala i Paweł Rewai. Zrabowaną temu ostatniemu kosztowną szablę nosił potem sam hetman Janosik.

Kupcy, handlarze i liczni podróżni jeszcze wielokrotnie bywali jego ofiarami. Towarzystwo Janosika obrabowało np. handlarza wina, kramarzy idących na targ do Żyliny, jakąś żonę pastora, zaś w okolicach Streczna (Strećno) leżącego na lewym brzegu Wagu na skraju Kotliny Żylińskiej — mieszkańców Żyliny prowadzących konie na jarmark. Łupem Janosikowej kompanii padały też nierzadko gospodarstwa chłopskie, plebanie i szałasy pasterskie w górach.

W październiku 1712 roku w nieznanych okolicznościach ujęto harnasia i osadzono w więzieniu zamkowym w Hraćhowie (Hrachovo) w środkowej Słowacji, w dolinie rzeki Rimawy (Rimava). Janosikowi udało się jednak przekupić strażników i zbiec. Po ucieczce z więzienia ruszył ze swoją kompanią na Liptów. Pierwszą akcją był napad na wdowę po cesarskim dostojniku, panią Schardon, jadącą z Lewoczy na Liptów. Informację o jej przejeździe otrzymali zbójnicy od jakiegoś pasterza. Łupem towarzystwa padły kosztowności, które Janosik tuż po napadzie ukrył pod pniem drzewa, i broń. Informator zbójników nic nie otrzymał za przysługę, ale po odejściu rabusiów wydobył ukrytą biżuterię i zbiegł. Władze Liptowa musiały obrabowanej wypłacić wysokie odszkodowanie, gdyż do nich należało właściwe zabezpieczenie traktów. To wydarzenie stało się bezpośrednią przyczyną wzmożenia akcji władz skierowanych przeciw zbójnikom, w tym głównie przeciw grupie Janosika.

Tymczasem towarzystwo dokonywało kolejnych rabunków. W czasie jednego z nich, napadu na plebanię we wsi Domaniża w Górach Strażowskich, zginął zastrzelony przez któregoś z kompanów Janosika broniący się przed napastnikami ksiądz. Były to już ostatnie wyczyny harnasia z Terchowej i jego grupy. Na początku marca 1713 roku ujęto go w Klenowcu, gdzie jak zwykle przebywał na zimowisku u Uhorczika. Pojmanego zbójnika osadzono ponownie w zamku w Hrachowie, a następnie przewieziono do Liptowskiego Mikułasza. 16 marca rozpoczął się proces przed miejscowym sądem. Rozprawą kierował w zastępstwie żupana liptowskiego podżupan Władysław Okolicsany, oskarżycielem był prokurator Aleksander Cemiczky, a obrońcą z urzędu Baltazar Pallugyay.

Proces odbywał się w tzw. domu Hanzelego, który rok wcześniej władze zakupiły dla potrzeb sądu. Budynek ten do dzisiaj można oglądać w Liptowskim Mikulaszu, a do niedawna istniało tam małe muzeum poświęcone Janosikowi. Po złożeniu dobrowolnych zeznań oskarżyciel zażądał poddania winnego torturom, gdyż, jak stwierdzono, było w nich sporo niejasności i brak informacji o reszcie towarzystwa oraz o osobach współdziałających z kompanią.

Wreszcie zapadł wyrok: „Ponieważ wyżej oznaczony Jerzy Janosik, nie bacząc tak na przykazania Boskie, jak i na prawa ojczyste, przed dwoma laty oddał się zbójnictwu i wodzem alboli hetmanem takowym się mianował, i że z tymi towarzyszami swoimi na drogach się czając, licznych ludzi z dobytku ograbiał, jako też, co się z jego wyznania okazuje, jego towarzysze, kiedy on był przytomny, pana plebana z Domanicy przestrzelili i bezbożnie zamordowali, jak również i innych, co jest wyżej opisane, złych uczynków się dopuścił, dlatego za te tak bardzo złe uczynki i przekroczenia przykazań ma być na hak w lewym boku wbity i tak dla przykładu innych takich złoczyńców powieszony".

Wyrok wykonano 17 lub 18marca 1713roku. Zginął więc Janosik jak powinien umrzeć harnaś zbójnicki, śmiercią chwalebną na haku.

Wkrótce potem stał się ulubionym bohaterem folkloru słowackiego, a z czasem i terenów po północnej stronie Tatr.

Ludowa legenda nieco inaczej przedstawia jego życiorys. Otóż Janosik był studentem, uczył się w seminarium duchownym. Pewnego razu, gdy szedł ze szkoły do domu w odwiedziny, zabłądził w lesie i trafił na nocleg do chaty zamieszkanej przez trzy siostry czarownice. Poddały go one próbie wytrzymałości i odwagi kładąc mu rozżarzony węgiel na brzuch. Ponieważ wyszedł z niej zwycięsko, wiedźmy podarowały mu magiczne przedmioty: koszulę zapewniającą nietykalność, pas dający siłę i ciupagę, która na rozkaz sama rąbała wroga. Ostatnim akcentem pasowania Janosika na zbójnickiego hetmana było dokonanie przezeń napadu na własnego ojca, który w tak pięknie ubranym zbójniku nie poznał swego syna studenta. Według innej wersji legendy niepospolite cechy — siłę, odwagę, nietykalność - zapewniło Janosikowi ssanie piersi matki przez siedem lat.

Teraz harnaś wyposażony w nadnaturalne przymioty rozpoczął swój zbójnicki żywot. Napadał tylko na bogatych, biednych obdzielał zrabowanym dobrem. Ludzką uczciwość wypróbowywał sprytnymi fortelami i w zależności od rezultatu próby nagradzał lub karał. Jego towarzysze też byli niezwykli. Każdy z nich, by wstąpić do kompanii Janosika, musiał wykazać się jakąś nadzwyczajną cechą lub umiejętnością, przy której odstrzeliwanie wierzchołków drzew z pistoletu, wykonywanie niezwykle wysokich skoków czy rzucanie skałami było niewinną igraszką. Janosika szanował sam cesarz, bowiem harnaś pomagał mu w prowadzeniu wojny i walnie przyczynił się do zwycięstwa.

Zginął wreszcie zbójnik przez dziewczynę, której wyjawił tajemnicę swojej siły i nietykalności, a ona zdradziła ją jego prześladowcom - żandarmom. Zamknęła cudowną ciupagę w skrzyni o siedmiu zamkach czy też, jak chce inna wersja legendy, w siedmiu skrzyniach, schowała pas, wiec gdy żandarmi zaskoczyli śpiącego u miłej Janosika, harnaś nie miał się czym bronić. Osądzono go w Liptowskim Mikulaszu i powieszono za żebro na szubienicznym haku. Wisiał tak trzy dni paląc fajkę. Gdy wieść o skazaniu hetmana Janosika dotarła do cesarza, ten wysłał natychmiast gońca z listem zawierającym ułaskawienie, ale posłaniec zatrzymany wylewem Wagu przybył za późno - harnaś już nie żył. Inna wersja mówi, że ułaskawienie zastało jeszcze skazańca przy życiu, ale Janosik nie chciał skorzystać z cesarskiej łaski.

Za niesprawiedliwe skazanie harnasia na śmierć Liptów musiał płacić potem cesarzowi

co roku garniec dukatów. Oczywiście oprócz głównych, przedstawionych tu wątków legend o sławnym zbójnickim hetmanie, w folklorze karpackim istnieje szereg innych motywów dotyczących jego życia i śmierci. Należą do nich interesujące ballady o Janosikowej śmierci, których układ fabularny wzorowany jest na Drodze Krzyżowej: skazaniec prowadzony na miejsce stracenia spotyka po drodze dziewczynę, towarzyszy, matkę, żegna się z górami, a już pod szubienicą prosi oprawców, aby pozwolili mu ostatni raz zatańczyć.

A kiedy go wiedli babiogórską pyrcią,

Spotkali, spotkali, wiernych towarzysów.

A kiedy go wiedli drogą ku Chyżnemu,

Spotkali, spotkali matusicke jego.

 

Cudują się ludzie.

Cudują się pany.

Co Janosik robi

Pod szubienicami.

 

Juz w Liptowie wyzwaniajom,

Janosika łapać majom.

Juz w Liptowie wyzwonili,

Janosika ułapili.

Ułapili go i wiedom,

Trzy dziewcątka przy nim idą.

 

Podobnie jak z każdym znanym zbójnikiem, tak i z postacią Jerzego Janosika tradycja wiąże szereg miejsc gdzie przebywał, dokonał niezwykłych czynów, schował skarby. Całe Tatry pełne są Janosik owych skarbów: schował je w Dolinie Kościeliskiej, w masywie Mnicha, pod Gierlachem i wielu innych miejscach. Uciekał z więzienia w Orawskich Zamkach skacząc w dół do rzeki z najwyższego zamku. W czasie ucieczki przed ścigającymi go żandarmami przeskoczył Wag, Dunajec, Poprad.

Nic dziwnego, że takie bogactwo motywów i wątków folklorystycznych od dawna inspirowało poetów, pisarzy, kompozytorów i plastyków. I tak Jan Kasprowicz poświęcił sławnemu harnasiowi cykl wierszy Z legend o Janosiku, poczesne miejsce zajął też hetman z Terchowej w twórczości Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Najbardziej znane utwory tego pisarza o Janosikowej tematyce to powieść Legenda Tatr i wiersz Jak Janosik tańczył z cesarzową. Jest też harnaś bohaterem utworów muzycznych, scenicznych i filmów fabularnych. Również w plastyce zarówno polskiej, jak i słowackiej, pojawia się dość często. Jemu właśnie Władysław Skoczylas, znakomity polski drzeworytnik, poświecił piękny cykl swoich prac, zawierający między innymi często reprodukowane Marsz zbójnicki i Janosika imię nigdy nie zaginie.

Najsłynniejszy harnaś Karpat Zachodnich – Janosik zostaje poddany próbie wytrzymałości na ból (położenie żarzących się węgielków śpiącemu zbójnikowi na brzuchu) przez trzy wiedźmy, a następnie, po pomyślnym zakończeniu próby, obdarowany przez nie magiczną koszulą, pasem i ciupagą. Karierę zbójnickiego hetmana rozpoczyna zaś od obrabowania własnego ojca.

Janosika wydaje w ręce żandarmów jego frajerka, która zamyka w skrzyni magiczną ciupagę (niekiedy w siedmiu skrzyniach), podstępnie wysypuje groch pod nogi zbójnika, by upadł podczas walki, a napastnicy zabierają pokonanemu cudowną koszulę i pas.

Jerzy Janosik rodzi się z zębami, a do siódmego roku życia żywi się wyłącznie mlekiem matki, co sprawia, że jest nadzwyczaj silny.

Według innej wersji jako sześcioletnie dziecko podejmuje próbę ścięcia ogromnego drzewa, a gdy stwierdza, że nie może podołać tej pracy, prosi matkę, by przez kolejne sześć lat karmiła go piersią i dopiero wtedy uzyskuje nadludzką moc.

Zbójnicki harnaś, bez trudu nawiązuje kontakty z osobami zajmującymi najwyższe pozycje w hierarchii społecznej. Janosik zostaje wezwany przez cesarza Austro-Węgier do pomocy w wojnie, cesarz gości go, rozmawia z nim, a gdy dowiaduje się o skazaniu Janosika, ułaskawia harnasia, kiedy zaś ułaskawienie dociera za późno, karze gorliwych wykonawców wyroku. Janosik tańczy też w karczmie z cesarzową Marią Teresą.

Janosik jest tak pobożny, że nie przerywa modlitwy nawet wtedy, gdy towarzysz zdrajca trzykrotnie do niego strzela, a zabija go dopiero po zakończeniu pacierzy.

W tomie O. Kolberga Góry i Podgórze znajdują się następujące wersy o Janosiku: A upada, upada / siwy konik ze mną, / sablicka na ziemi, / juz po diable ze mną. Tak więc Janosik (Juraj) odziedziczył po Zielonym Jerzym siwka i szablę.

Stęczyński wydał też tomik pt. Zbójcy w Galicji, w którym, korzystając z podań gminnych, zamieścił pięć rymowanek o pięciu sławnych zbójcach; byli nimi: Janosik, Dobosz, Ketrar, Podgórski i Waligórski.

Autor tomiku tak pisze o Janosiku:

„W siedemnastym wieku ostatnich czasów,

W Tatrach i w głębi liptowskich lasów

Przebywał sobie Janosik sławny,

Młody, dorodny, silny i sprawny".

 

 â€ž...przeskakiwał wozy i konie...

I taką siłę w dłoni swej dzierżył,

Że stół połamał, gdy weń uderzył!

Żelazo pogiął lub pogruchotał,

A kamieniami jak piaskiem miotał!"

 

 â€žDo Mikołosza przyprowadzony

I od zwierzchności był osądzony..."

 

 â€žWkrótce Janosik na gołym pniaku

Wisiał za żebro trzy dni na haku! [...]

Wisiał cierpliwie, czoła nie schmurzy

Tylko, jak mówią, fajeczkę kurzył"

 

„Janosiku miły, orle nad orłami.

Tyś siłą mocniejszą od skał.

Tyś burzą nad burze, chmurą nad chmurami,

Tyś nieraz grad z dłoni swej siał!"

 

Janosik był stale obecny w pamięci podróżników, co było dodatkowo wzmacniane opowieściami tatrzańskich górali.  Pisał o tym pięknie Bogusz Zygmunt Stęczyński:

„...przewodnik ci powie: że ta ustroń dzika         

Była miejscem sławnego zbójcy Janosika!...

Obraz ten, chociaż pełny osobliwszej krasy,

Obudzi ci myśl straszną... w dawne cofnie czasy:

że zdawać ci się będzie, jakby w przewidzeniu,

patrzyć jak rozbójnicy przy wielkim płomieniu

Jedzą, piją, śmieją się, fajki sobie palą,

Wszyscy lekko pijani, z dzieł swoich się chwalą;

Na wszystkich maluje się jakaś wielka radość,

Pewnie musieli zbrodni swej uczynić zadość;

I bogacić się żniwem niedawno nabytem.

A zbójcą być, jest u nich największym zaszczytem;

Jest to coś szlachetnego, jest szczęściem wybranem,

Podług ich przekonania od Boga nadanem!...

Ani ciężkie więzienie, ni okropność głodu,

Nie potrafi ich odwieźć od tego zawodu;

A topór, pręgierz, koło, nawet szubienica

Podnieca ich zapały i chciwość podsyca!

Najokropniejsze męki ich nie zastraszają,

A śmierć za dobrodziejstwo sobie uważają!..."

 

Ludwik Kamiński, którego wolno nazwać pierwszym etnografem góralszczyzny pisał w swoim opracowaniu „O mieszkańcach gór tatrzańskich. Najdawniejsza monografia etnograficzna Podhala”:

 â€žW całej góralszczyźnie unieśmiertelnił się Janosik zbójca czynami nieprawymi, napadami, złodziejstwem i łupiestwem majętnych. Wspomagając ubogich i nędznych, nigdy on swoich nie napadał, raczej wspomagał, dlatego z małym pocztem rabusiów przechodził bezpiecznie całe Tatry i tylko zdobywał na majętnych kupcach, posiadaczach lub podróżnych, wzbogacając swych, towarzyszów. Gdzie nie mógł biedzie w chałupie jakiej zaradzić, był doradcą i wspomożycielem nieproszonym. Żebractwo sowicie datkiem bronił od nędzy i dlatego będąc straszny poza okresem Tatrów, w środku nich od Górali był wiele lubiony, poważany i szanowany. Napady czynił niespodziane, mając wiadomość dostatków i ścisłe nieraz oznaczenie posiadanego majątku, mając licznych wszędzie donosicieli. Robiło go to w oczach pospólstwa jako istotę bardzo wiele mogącą, działającą to, czego wola człowieka żadną miarą zdziałać nie mogła. Opisują go jako wielkoluda siły nadzwyczajnej, powiększonej wpływem czartów, z którymi sojusz przyjazny zawarłszy, zrobił się ich podwładnym, ich wpływem nadludzkie sprawy pełnił, a mając swoje bezpieczeństwo na pierwszej uwadze, wymógł na nich, że go uposażono siłą nadzwyczajną, obronioną jeszcze przysadami, jak Górale mówiąâ€. […]

„Potrafił osaczony wymknąć się i ratować swe życie; kula się go żadna imać nie mogła, chyba strzał fortelem tajemniczym zażyty. Znalazłszy na miedzy stary ordzewiały gwóźdź podkowy lub guzik mosiężny noszony bezustannie sto lat i dziewięć nocy, nabity do strzelby, mógł zbójcę każdego, by w najściślejszej zażyłości będącego z czartami, życia pozbawić, bowiem na strzał taki żaden guślarz nie wiedział sposobu”.

Siemieński dość szeroko omówił zbójowanie Janosika, krążące wokół herszta opowieści, a także jego pojmanie i stracenie:

„Kochanka Janoszczyka zdradzając go, wiedziała, że póki będzie miał w reku swoją ciupagę, żadna siła hamerskich hajduków nie da mu rady, przeto wykradła mu ją i zamknęła w dziewięciu skrzyniach, dziewięcioma zamkami. Dopiero dała znać hajdukom; gdy go opadli, nic się nie bronił, tylko gwizdał, co miał siły i zaczął, przedrwiwać sądowym pachołkom, ale godzina jego wybiła! siekierka zaczęta się wyrąbywać; zrąbała ośm skrzyń, dziewiątej nie mogła, gdyż dziewięć jest liczbą tajemniczą. Taki byt koniec naszego zbójnika. Między Słowakami dotąd utrzymuje się podanie, że Janoszczyk zostawił po sobie rękopis o skarbach, które po różnych miejscach miał pozakopywać; nie wiadomo, czy szczęśliwy onego posiadacz potrafił dotąd odgrzebać bogactwa, i czy przedsięwzięciu temu nie przeszkadzają złe duchy mające w swej straży wszystkie podziemne bogactwa?”.

O zbójnikach pisała również Hanka Nowobielska. Przykładem na to może być wiersz pt. Do Ja­nosika z tomu Ugwarzania z kotem (1980):

Cytałak roz w jednej godce, Ześ sie nie nosił jak oreł, Inoś był zwykłym bandziorem, Co syckim cyrwoną tocył.

I znowuk cytała w godce,

Ze śmierzć twą łzami lud obmył –

Boś wse wspomagał chudobnyk

A tępił ino bogocy.

 

Autorka wychowana była w atmosferze kultu zbójnickiego mitu nie do końca potrafi pogodzić się z odbrązowieniem postaci harnasia. Wiersz swój bowiem kończy stwierdzeniem, że mimo iż nie wiadomo, jaka jest prawda:

 (…) trza przyznać,

Ze cosi z ciebie przetrwało

W kozdym prowdziwym górolu…

 

Opracowując projekt „Szlak Zbójników Karpackich” skorzystano z blisko 1000 źródeł dotyczących zbójnictwa karpackiego, które znajdują się tutaj. Kliknij!

 

 

PATRONAT NAD SZLAKIEM ZBÓJNIKÓW KARPACKICH SPRAWUJE

ŁAP-POL (Dystrybutor wędlin tradycyjnych)

oraz

FIRMA JANTOŃ S.A., Sp. K (producent win Zbójeckie Grzane)



"Zbójnicki Szlak" zosta3 wybrany najlepszym produktem turystycznym w najwiekszym projekcie
szkoleniowo-doradczym dla polskiej bran?y turystycznej. Projektowi patronowali:
do góry
2009-2012 © Zbójnicki Szlak Leszek M3odzianowski






POLECAMY

e-beskidy

Beskidy, noclegi, mapy,
kamery, og3oszenia, forum

karpackie-zboje

Napady ZBÓjnickie, wesela,
biesiady, kuligi, integracja

ulica-hafciana

Haft komputerowy, naszywki,
odzie? reklamowa

apter

Trekking w Alpach, Urlop
w górach, narty w Dolomitach


fundacja

Góralskie prelekcje, ZBÓjnicki questing,
towarzystwo naukowe, ZBÓjnicka biblioteka

karpacki-gazda

Przewodnik beskidzki, pilot wycieczek,
kierownik kolonii, Beskidy, —ywiec



Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” FIRMY ZBÓJNICKI SZLAK LESZEK MŁODZIANOWSKI, a w szczególnoœci prezentowane koncepcje, pomysły i rozwišzania na mocy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. Dz. U. nr 24 poz. 83 stanowiš własnoœć autora. Projekt ZBÓJNICKI SZLAK ani żadna z jego częœci nie może być w żaden sposób kopiowana, powielana, dystrybuowana bez pisemnej zgody autora.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

OPRAWE FOTO/VIDEO PODCZAS ZBÓJNICKICH IMPREZ INTEGRACYJNYCH SPRAWUJE FIRMA MTUR Media + Turystyka

Zbójnickiszlak.pl Tel - (+48) 609 789 879, E-mail - info@zbojnickiszlak.pl