PATRONAT HONOROWY NAD ZBÓJNICKIM SZLAKIEM

 
PATRONI MEDIALNI NAD PROJEKTEM ZBÓJNICKI SZLAK
Wydawnictwa i Magazyny Turystyczne:










Uczelnie Wyższe: Turystyczne
portale internetowe:

Miasta:
Media:





Regionalne organizacje:
 














Powiaty:
Instytuty turystyki: Izby turystyki:
Euroregiony:
Narodowe Organizacje Turystyczne:
Regionalne Organizacje Turystyczne:

FIRMY



WSPÓŁPRACA
NA ZBÓJNICKIM SZLAKU BEZPIECZEŃSTWO ZAPEWNIAJĄ



OGLĄDAJ NAS W
PISZĄ O NAS










ZBÓJNIK SZYMON TATAR

Szymon Tatar jest postacią autentyczną. Był on kimś na pograniczy zbójnika i podhalańskiego polowaca. Ludzie zwali go także Tomcik. Pochodził ze Skibówek w Zakopanem, na samej granicy Kościelisk od strony zachodniej Zakopanego. Tatar Myśliwiec jest postacią legendarną.  Myśliwiec żył w górach wolny, „bez żadnych praw, bez żadnej niewoli. Sam sobie wolność zdobył, wolność bezwzględną. Był on góralem z Zakopanego żyjącym w pierwszej połowie XIX wieku. Piszą o nim. S. Witkiewicz (Na przełęczy) i K. Tetmajer (Bajeczny Świat Tatr).

Szymon Tatar uciekł z austriackiego wojska. Był dezerterem. Wiedząc, że władze austriackie będą go prześladowały i nie pozwolą spokojnie mieszkać w rodzinnej wiosce, poszedł na zbój. Kary pieniężne za dezerterów płaciła rodzina. Rodzicom dezertera groziła kara do 5 lat więzienia, żonie – do 2 lat. Sam dezerter, czy też z dalszego wyboru zbójnik, tracił prawo do dziedziczenia majątku. Los taki spotkał najsłynniejszego zbójnika i polowaca tatrzańskiego Tomasza Tatara z Zakopanego, zwanego Myśliwcem, który całe życie spędził ukrywając się w górach przed odpowiedzialnością prawną.

Pospolicie Szymon Tatar mieszkał w jaskiniach pod górą Osobitą i był postrachem przyległych wsi orawskich. Był on małego wzrostu, ale nadzwyczajnej siły i zręczności. W lecie bez trudu znajdował żywność na halach, gdzie mu serków bacowie dostarczali, a nadto chodził po wsiach orawskich, gdzie się zaopatrywał w żywność i habrykę (tytoń). W zimie, obawiając się, aby go nie zdradziły własne tropy na śniegu wyciśnięte, prawie wcale jaskini swojej nie opuszczał, a gdy mu zabrakło zapasów żywności, poprzestawał na korzonkach. Z zimna i niewygód często tracił wszystkie paznokcie. Miał on brata w Zakopanem, lecz ten bojąc się odpowiedzialności wobec władz austriackich, nie chciał mieć z nim bezpośrednich stosunków.

Tatar zdjęty rozpaczą, sam pewnego razu oddał się w ręce władz austriackich, odcierpiał karę, polegającą wówczas na niemiłosiernym obiciu kijami, i został zamknięty w Zamkach Orawskich, wybudowanych na wysokim brzegu rzeki Orawy. Tatar  wyskoczył przez okno i uciekł.

Pojmano go i okutego w kajdany na nowo uwięziono. Tatar postanowił powtórnie uciec. Podczas gwałtownej burzy, o samej północy, dźwigając kajdany wyniósł on na plecach towarzysza niedoli, także w kajdany okutego. Szyldwach widząc jakąś ogromną postać brzęczącą kajdanami sądził, że ma przed sobą diabła, albo jakiegoś potępieńca i nie śmiał przeszkodzić ucieczce. Tym sposobem Tatar znowu znalazł się na wolności, której już nigdy nie postradał.

Na głowę zbójnika nałożono cenę. Pewnej nocy znajdował się on w karczmie na Orawie. Zdradzono go, albowiem karczmarz dał znać, że jest sam i wieczerza. Z dwóch wsi sąsiednich zgromadzono chłopów uzbrojonych w kije, kosy i widły, oraz opatrzonych w latarnie pod ubraniem ukryte. Wyprawą dowodził jakiś urzędnik austriacki szpadą uzbrojony. W cichości otoczono karczmę. Urzędnik z kilkunastu chłopami wszedł do izby i w tej chwili we wszystkich oknach zabłysły latarnie. Mam cię ptaszku! zawołał urzędnik dobywając szpady i wzywając zbójnika do poddania się. Tatar nieodstępną ciupagą obciął nos urzędnikowi i ciężko go ranił, oraz gwałtownie natarł na wchodzących chłopów. Wówczas jeden z nich wbił mu żelazne widły w udo. Rozwścieczony bólem Tatar wyrwał napastnikowi widły i wywijając nimi dokoła, wszystkich chłopów z karczmy wypędził, a następnie stanąwszy w progu zręcznym ruchem wyrzucił czuhę (wierzchnie ubranie) ponad głowami tłumu. Przy niepewnym świetle latarni, wśród powszechnego zamieszania, oblegający sądzili, że to sam Tatar wyskoczył, zwłaszcza, że był znany ze swych zręcznych i olbrzymich skoków. Wszyscy tedy zwrócili się w stronę rzuconej czuhy. Tatar korzystając z powszechnego zamieszania i popłochu ranił ciupagą wielu nieprzyjaciół i wśród ciemności zniknął. Wszyscy rzucili się w pogoń za uciekającym, który tymczasem ukrył się za pierwszym napotkanym węgłem. Po oddaleniu się chłopów, wyniesiono z karczmy ranionego urzędnika, a gdy nikogo już nie było, Tatar opatrzył swą ranę, powrócił do karczmy i wieczerzy dokończył.

Zestarzawszy się Szymon Tatar zwany Myśliwcem powrócił do Zakopanego, gdzie go już w spokoju pozostawiono. We wsi rodzinnej spokojnie życia dokonał, ani na sekundę nie rozstając się ze swą ciupagą, z którą nawet sypiał.

Ludzie o nim mówili tak:

„Myśliwiec prawdziwym zbójnikiem nie był, on wolał być strzelcem, ale ze zbójnikami przetrzymywał, często się z nimi spotykał, oni go mieli za co, a on się znów mioł za lepszego od nich, bo on wiedział, że nie ma nadeń strzelca ani tej, ani z tamtej strony. A i takik gnojak jego, to tez nikt nie mioł”

Tatar Myśliwiec  zdezerterował podobno z wojska, kiej na francuskom wojnę brali. […]  uciok w hale i żył tam cosi z pięćdziesiąt lat. Mieskał po lasak, po kolibak, kradł barany,   jarzec, co  kany naseł, i znosił to na  zimę. W  orawskik  górak  jest  tamok  taka  turnia – Kuhnia, miał w niej takom dziurę, do słonka […].

Jużci, kielo razy łapali go Orawcy! Raz co nie było: dopadli go przy frajerce, leśnicy Pietras i pięćdziesięci chłopów. On chycił nóz i byłby te dziewkę, co przy nim była, zabił, bo on zara wiedział, co ona go zdradziła, ale ta sie pod łóżko stulała — hej!

[...] Myśliwiec prasnął bez okno guńkę takom carnom, ci [chłopi stojący z drągami pod oknem chaty] myśleli, co to on, a on tymcasem hipnął po tyk drągak i hybaj! Uciok!

Ale przecie raz pojmali go i w Zamku Orawskim zamknęli. No, dobrze: gacie miał i portki nowe, jużci pokrajał to na pasy i spuścił się ku wodzie z towarzysem. Ale tyk portek do dołu nie starcyło, to juz se cuhe rozpostarł, a na niej, jak na skrzydłak, na wodę upad i teloś go widział!  [...]

Zaś jedni go łapali, a drudzy go tez sanowali. Pani tacy z Orawy, co im dźwierzynę nosił, to go zaś radzi widzieli i dość go zratowali.

[...] Nad Tatara, nad Myśliwca polowaca więksego ni mos w całyk  Tatrak.

No, juźci potem osłabł w tej starości, nie porada mu było po halak latać, na ocy tez nie tak do znaku widział — he! — juz cosi kany, kiej kciał na lotku strzelić, to nie móg trafić, toz  to  przyseł    domu — juźci  wrócił  na  umarcie  — hej!

No i dobrze: nikt go nie łapał za to dezenterowanie i tak juz tamok ostał, i siedział przy bracie.

Ale to naucone było we wirchak zyć ślebodno, to się mu cniło w chałupie — nie móg, a kciał w hale uciekać [...]. Toz to potem umarł — hej!

Wczytajmy się teraz w impresjonistyczno-naturalistyczne opowiadanie Witkiewicza zatytułowani „Na umarcie”. Powstało ono w 1891 r., a jego pierwodruk ukazał się w „Kurierze Warszawskim" na początku następnego roku. Pisarz uczynił bohaterem Samka, myśliwego i zbójnika, który trzydzieści lat ukrywał się w górach i pod wierchami. Było w tym nawiązanie do rzeczywistego górskiego życia Tatara Myśliwca oraz do opowieści Sabały o nim, znanych nam z Na przełęczy.

Odnotujmy jeszcze fragment komentarza, jakim autor „Na przełęczy” opatruje opowieść o Myśliwcu:

„[...] pięćdziesiąt lat przebytych na halach w samotności lub z towarzyszami   zbójnikami,   w   ciągłej   walce   z   naturą, z ludźmi, ze zwierzętami, cóż za niezliczona moc nadzwyczajnych wydarzeń i obrazów! Trzeba sobie wyobrazić te wszystkie zasadzki, z których się nań czaili hajducy, żeby złapać jako zbója [...]. Trzeba wyobrazić sobie tę samotność i pustkę, żeby zrozumieć całą nadzwyczajność natury ludzkiej, która to wytrzymała, która [...] zdołała znieść głód, mróz, kije, rany, przełamać kraty, przeskoczyć mury, zwalczyć siłą, odwagą lub przebiegłością wszelkich nieprzyjaciół — przetrzymać przez pół wieku nieustanny bój o istnienie i dopiero zwyciężona przez starość, przez własną niemoc, poddała się i wróciła na śmierć w ciasne  szranki  zwykłego życia.

Podziw dla „nadzwyczajnych, rasowych", jak się wyraża pisarz, przymiotów Tatara Myśliwca, niecodzienność jego życia — „półwiekowego boju o istnienie" oraz niezwykłość faktu, że dopiero zwyciężony przez starość — a nie przez ludzi czy surową naturę — opuszcza on samotnię górską i schodzi między swoich, zdając się na ich łaskę niełaskę...; wszystko to sprawiło, że rzeczywisty dezerter i zbójnik zakopiański oraz ten sam „wspaniały" góral z opowieści Sabały stali się protoplastami Samka, bohatera, powstałego w 1891 roku i utrzymanego w stylu impresjonistyczno-naturalistycznym, opowiadania Stanisława Witkiewicza pt. „Na umarcie”.

W opowiadaniu tym zbójca ludowy, utraciwszy siły i sprawność fizyczną, a przy tym powalony „krzypotą" (chorobą płucną), po trzydziestu latach „zbijania" i samotniczego życia wśród gór wraca między swoich, w doliny, „na umarcie, do domu, do ojców...".

W pierwszej części wymienionego utworu Witkiewicz kreśli scenę rozbratu Samka z życiem zbójnickim: Gdy „odeszła go włada, oczy mgłą zachodzą, ręce drżą, chwieją się nogi, a najbardziej nie mogą płuca", bohater postanawia oddać się w ręce wrogów. W tym celu „wybrał widne miejsce ku dziedzinom, nawalił watrę w dzień biały i wzywał nią wszystkich, co mieli z nim rachunki o krew, dukaty, woły lub barany. — Biercie, kie macie wolom! [...]” — wołał.

Przy okazji pisarz odsłania niektóre szczegóły z jego przeszłego zbójnickiego życia. Przeżył kiedyś namiętną i odurzającą, choć krótkotrwałą miłość, która zakończyła się tragicznym zgrzytem (zbójnik zranił nożem kochankę, sądząc,  że ta wydała go w ręce  Orawców).  Brał udział w buncie zbójników przeciwko swojemu „harnasiowi'', dopuszczając się przy tej okazji jedynego w swym życiu zabójstwa (przywódca zbójeckiej „familii" poległ z ręki Samka, bo nie przystał na sprawiedliwy podział zdobycznych łupów). Był zbójnikiem-samotnikiem; zimy spędzał przeważnie w Tatrach, niejeden raz doświadczył głodu i zabójczego zimna. Zna on „Zamek Orawski, wie [...], jakie na nim szubienice, wie, jakie kije w Kubinie i łańcuchy w Wiśniczu”.

Druga część opowiadania przynosi obraz chaty góralskiej i jej mieszkańców. W chacie tej Samek spędza ostatnie zimowe miesiące swego zbójnickiego żywota; tu rozgrywa się „misterium" jego śmierci. Stary zbójnik umiera na rękach górali, zapatrzony w ukochane „wirchy"; zgon Samka poprzedza gwałtowna wczesnowiosenna burza.

Walery Eljasz Radzikowski w swym opisie Zamku Orawskiego, tak pisał w 1885 roku: „Jeszcze do niedawna odsiadywali kary w więzieniu na Zamku Orawskim opryszkowie tatrzańscy. Stryj znanego dziś w Zakopanem przewodnika, Szymka Tatara, głośny zbójca, łapany i tu odstawiany, dwa razy zdołał ujść z więzienia w tym oto zamku".

Ciekawostka:

Dziedziną tradycyjnej ludowej plastyki, zarezerwowaną głównie dla te­matów sakralnych, była również rzeźba. W należących do Muzeum Tatrzań­skiego zbiorach dawnej rzeźby ludowej, pochodzącej głównie z wieku XIX, liczącej blisko 200 przedmiotów, zaledwie 5 ma charakter świecki, z czego tylko jedną uważa się za przedstawienie zbójnika. Wyobraża ona postać górala w tradycyjnym stroju, trzymającego w jednej dłoni strzelbę, w drugiej ciupagę (obecnie już tylko fragment), a za opasek zatknięty ma nóż i pi­stolet. Obecność tych akcesoriów niekoniecznie musiałaby wskazywać na uprawianie zbójnickiego procederu, ale tak sugeruje notatka zapisana ręką dyrektora Muzeum, Juliusza Zborowskiego. Rzeźba, przekazana w 1903 r. w formie daru dla Muzeum przez Wojciecha Brzegę, ma według tradycji przedstawiać Szymona Tatara Myśliwca z Zakopanego, zbójnika grasującego na tym terenie około 1830 r. Namalowany na spodzie podstawy napis – Zuberec – może wskazywać na jej obce pochodzenie.

 

Opracowując projekt „Szlak Zbójników Karpackich” skorzystano z blisko 1000 źródeł dotyczących zbójnictwa karpackiego, które znajdują się tutaj. Kliknij!

 

PATRONAT NAD SZLAKIEM ZBÓJNIKÓW KARPACKICH SPRAWUJE

ŁAP-POL (Dystrybutor wędlin tradycyjnych)

oraz

FIRMA JANTOŃ S.A., Sp. K (producent win Zbójeckie Grzane)

 

 



"Zbójnicki Szlak" został wybrany najlepszym produktem turystycznym w największym projekcie
szkoleniowo-doradczym dla polskiej branży turystycznej. Projektowi patronowali:
do góry
2009-2012 © Zbójnicki Szlak Leszek Młodzianowski






POLECAMY

e-beskidy

Beskidy, noclegi, mapy,
kamery, ogłoszenia, forum

karpackie-zboje

Napady zbójnickie, wesela,
biesiady, kuligi, integracja

ulica-hafciana

Haft komputerowy, naszywki,
odzież reklamowa

apter

Trekking w Alpach, Urlop
w górach, narty w Dolomitach


fundacja

Góralskie prelekcje, zbójnicki questing,
towarzystwo naukowe, zbójnicka biblioteka

karpacki-gazda

Przewodnik beskidzki, pilot wycieczek,
kierownik kolonii, Beskidy, Żywiec



Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” FIRMY ZBÓJNICKI SZLAK LESZEK MŁODZIANOWSKI, a w szczególności prezentowane koncepcje, pomysły i rozwiązania na mocy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. Dz. U. nr 24 poz. 83 stanowią własność autora. Projekt ZBÓJNICKI SZLAK ani żadna z jego części nie może być w żaden sposób kopiowana, powielana, dystrybuowana bez pisemnej zgody autora.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

OPRAWĘ FOTO/VIDEO PODCZAS ZBÓJNICKICH IMPREZ INTEGRACYJNYCH SPRAWUJE FIRMA MTUR Media + Turystyka

Zbójnickiszlak.pl Tel - (+48) 609 789 879, E-mail - info@zbojnickiszlak.pl