PATRONAT HONOROWY NAD ZBÓJNICKIM SZLAKIEM

 
PATRONI MEDIALNI NAD PROJEKTEM ZBÓJNICKI SZLAK
Wydawnictwa i Magazyny Turystyczne:










Uczelnie Wyższe: Turystyczne
portale internetowe:

Miasta:
Media:





Regionalne organizacje:
 














Powiaty:
Instytuty turystyki: Izby turystyki:
Euroregiony:
Narodowe Organizacje Turystyczne:
Regionalne Organizacje Turystyczne:

FIRMY



WSPÓŁPRACA
NA ZBÓJNICKIM SZLAKU BEZPIECZEŃSTWO ZAPEWNIAJĄ



OGLĄDAJ NAS W
PISZĄ O NAS










JAN SZTEFEK WIELKI ZBÓJNIK, SZEF RADY ZBÓJNICKIEJ GROMADY GÓRALI NA  ŚLĄSKU CIESZYŃSKIM Z/S W USTRONIU

 

 

 

 

 

 

Działalność Jana Sztefka na rzecz góralszczyzny wzięła się z ruchu Związku Podhalan, gdzie był członkiem Zarządu Oddziału Górali Śląskich i Prezesem Ogniska Górali w Ustroniu. Teraz objął dowodzenie nad Gromadą Górali.

 

Więcej informacji na stronie http://goraleslascy.pl/infopage.php?id=15

 

 

Sławny Jan Sztefek jest pomysłodawcą pięciu edycji wspaniałej imprezy „Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w Podawaniu Baraniny”, która promuje doskonałe walory smakowe baraniny, którą jak znawcy wiedzą – zbójnicy uwielbiali.

 

ZBÓJNICKI PRZYSMAK

Idzie se Jonicek popod zieleniny,

Ej, idzie se i piska, pojod niedźwiedziny..

 

Do najbardziej charakterystycznych potraw zbójnickiego jadłospisu należało tzw. zbójnickie mięso tj. specjalnie przyrządzone mięso baranie.

Na brak jadła i napoju nie mogli zbójnicy na ogół się uskarżać. Podstawowym ich pożywieniem był ser owczy i baranina. Za napój służyło im mleko lub żętyca. Zbójnicy mieli specjalny sposób przyrządzania mięsa. Zabitą owcę, zwykle najtłustszą, rozcinali na dwie części i ze wszystkim, tj. z wątrobą, płucami, czysto wymytymi wnętrznościami gotowali w kotle na słodkim mleku z dodaniem pół kwarty masła na dwie owce. Po godzinnym gotowaniu w mleku mięso było już dostatecznie miękkie i zdatne do jedzenia. Smak jego był przyjemny, nieco słodkawy. Ten sposób gotowania mięsa był praktykowany przez zbójników już w XVII w. Simplicissimus węgierski pisze, że zbójnicy „warzyli mięso na mleku zamiast na wodzie, z różnymi korzeniami i szafranem albo też je piekli". Jeszcze w wieku XIX zbójnicy stosowali ten sposób, jak to wynika z opisu Kleina, który tak przyrządzone mięso nazywa „mięsem zbójnickim". „Rosołu — pisze Klein — jedli bardzo mało. Smarowali nim rzemienie a także koszule. Gdy byli w dobrym humorze, dzielili się mięsem z juhasami, ci jednak musieli im usługiwać i słuchać ich rozkazów".

Zbójnicy byli ostrożni w spożywaniu posiłków (dopóty nie jedli i nie pili, póki nie spróbował poczęstunku gospodarz).  Po udanych napadach zbójeckich urządzali uczty z tańcami i popisami sprawności strzeleckiej. W biesiadach połączonych z piciem gorzałki zwykle nie uczestniczył harnaś i jeden ze zbójników wyznaczony do roli strażnika.

 

Impreza odbywała się w pięknie zadaszonym amfiteatrze w Ustroniu. Zadaszony amfiteatr w Ustroniu to najpiękniejsza sceneria do tego typu współzawodnictwa a także świetne miejsce do prezentacji rywalizacji ekip, firm jak i produktów z branży gastronomicznej.

 

 

 

 

 

Święto baraniny to cykliczna impreza mająca na celu popularyzację polskiej tradycji sztuki kulinarnej przyrządzania dań z baraniny i jagnięciny, ratowanie tradycji owczarstwa, promocję kapel góralskich Śląska Cieszyńskiego oraz sztuki ludowej i rzemiosła.

 

W ramach Mistrzostw odbywały się m.in. konkursy na najlepszą ekipę kucharzy i przygotowanie zupy zbójnickiej na baraninie z pokazem gotowania Mistrzów Sztuki Kulinarnej. Na gości ustrońskiego amfiteatru czekało też wiele innych atrakcji - popis gry na instrumentach ludowych, pokaz tradycyjnego rzemiosła wraz ze strzyżeniem owiec czy - z myślą o najmłodszych - konkurs plastyczny z nagrodami „Owce w górach".

 

Impreza została dofinansowana ze środków budżetu Województwa Śląskiego w ramach konkursu ofert na realizację zadań promujących i wspierających program wojewódzki pn. Program Aktywizacji Gospodarczej oraz Zachowania Dziedzictwa Kulturowego Beskidów i Jury Krakowsko-Częstochowskiej - Owca Plus na lata 2010- 2014.

 

Cele jakie przyświecają imprezie to:

 

ˇ         prezentacja    i  promocja  potraw  z   baraniny,

ˇ         wyłonienie  najlepszych  kucharzy  w przygotowaniu   i podawaniu   baraniny,

ˇ         zintegrowanie  środowiska  we   wspólnych    działaniach   na rzecz   promocji   baraniny,   a  co  za tym idzie   ratowanie  owczarstwa  w górach Beskidu Śląsko - Morawskiego.

 

W Programie imprezy nie brakowało  również  wielu atrakcji dla wszystkich przybył gości:

 

ˇ         Pokazy gotowania Mistrzów Sztuki Kulinarnej (w tym członków jury konkursowego), "zupa zbójnicka" na baraninie, dania z jagnięciny,

ˇ         Nadanie tytułów  zbójnickich, popisy gry na instrumentach w tym na trombicie, gajdach  i rogu pasterskim,

ˇ         Konkurs plastyczny dla dzieci pt ."Owce w górach", strzyżenie owiec, wyrób sera owczego,

ˇ         Degustacja lokalnych dań i produktów m.in. rajczula z owcami i muflonami, dania z baraniny, sery owcze, 

ˇ         Zabawa przy muzyce wszechobecnej: Zespół "TORKA", Kazo Nędza Urbaś i jego w wielkiej ilości przyjaciele, "WAŁASI", "OLDRZYCHOWICE",  "GRONIE", "HORA", "GORCANIE", "Tekla Klebetnica", "Bacówka", Ołdrzychowice, Henryk Kukuczka ze Stecówki, Tadeusz Rucki i inni. Prowadzenie objął: Roman Wróbel z Bystrzycy k/ Trzyńca

ˇ         Gwiazdą był Grzegorz Komendarek (kucharz Grześ ze „Złotopolskich), Carlos Gonzales Tejera i inni.

ˇ         super atrakcją była zagroda z owcami i muflonami, stoiska rzemieślnicze.

 

Mistrzostwa  zostały  zorganizowane  przez Radę Zbójnicką Gromady Górali na Śląsku Cieszyńskim z Wielkim Zbójnikiem Janem Sztefkiem na czele, przy współpracy i wsparciu merytorycznym  Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szefów Kuchni i Cukierni. Wspomagał organizatorów Urząd Miasta Ustronia oraz Starostwo Powiatowe.

 

Mistrzostwa patronatem honorowym objął  Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi pan Marek Sawicki [cytując słowa Ministra] „...ma nadzieje, że organizowane święto będzie doskonałą okazją do zintegrowania środowiska we wspólnym działaniu na rzecz promocji polskiej baraniny i jagnięciny, a także do wzrostu konsumpcji tych gatunków mięsa w Polsce...”

  

Tradycyjnie, sygnałem do rozpoczęcia V Mistrzostw Polski w Podawaniu Baraniny był wystrzał z armaty Czesława Kanafka i salwa z broni ręcznej, w wykonaniu drabów i zbójników wszelakich .

 

O beskidzkich góralach, podawaniu baraniny, imprezach folklorystycznych w Ustroniu i trudnościach związanych z przygotowaniem Mistrzostw Polski w Podawaniu Baraniny rozmawiamy z pomysłodawcą imprezy – Janem Sztefkiem, Wielkim Zbójnikiem Ogniska Górali Śląskich w Ustroniu.

Czy przyrządzanie baraniny jest częścią naszej tradycji, może trochę zapomnianą?

Baranina była w powszechnym użyciu jeszcze przed wojną. Są nadal domy, w których się ją przyrządza i podaje. To domy, gdzie jeszcze dzisiaj hoduje się jedną lub kilka owieczek. W czasach po II Wojnie Światowej rzucano do sklepów stare mięso baranie – stąd też większość pamięta z dzieciństwa baraninę, jako najgorszy gatunek mięsa, a to nieprawda. Baranina, świetnie przyrządzona, z młodych sztuk jest doskonała i przede wszystkim bardzo zdrowa.  Ale nawet ze starej sztuki da się wyczarować bardzo dobre danie. Wiem, że potrafi to zrobić p. Jan Śliwka z Wisły, który  także  grillował  na BARANINIE.

Czy jesteście zadowoleni z frekwencji? Chodzi mi zarazem o publiczność jak i kucharzy, którzy są najważniejszym elementem imprezy.

Frekwencja w sam raz. Jeśli chodzi o kucharzy – to wyszło na moje. Bo dziewięć ekip jest ilością maksymalną. Trzeba było dokonać selekcji przed Mistrzostwami, bo Baranina ma swoją renomę i jak pan wie, była w tym roku w Kulinarnym Pucharze Polski – najbardziej prestiżowym konkursie. To był zaszczyt ale też i duże wyzwanie. Zakwalifikowano 12 drużyn. 3 nie dojechały w tym ze Słowacji, a to oni wygrali w tamtym roku. Ich szef prawie beczał jak do mnie zadzwonił rano, że nie da rady przywieźć swojej drużyny, bo się rozchorowała. A miałem dla niego Dyplom Honorowego Zbójnika i piękny obuszek. Lubo Kubla, bo o nim mowa, jest zresztą naszym ambasadorem na Słowacji.

Jest Pan prezesem Ogniska Górali Śląskich w Ustroniu. Na jakich działaniach propagujących "góralskość" się skupiacie?

Jestem prezesem zwanym u nas Wielkim Zbójnikiem – tak jest to nawet zapisane w KRS. Plany i programy mamy ambitne i nadzorowane przez naszego Zbójnika nad Zbójnikami prof. Daniela Kadłubca. – Honorowego Obywatela Ustronia. Działamy tak naprawdę na różnych frontach - to cała litania. Gdy widzę, że warto coś zrobić – robię. Natomiast ludzie pamiętają najbardziej happeningi: BRODYWAY na Manhattan, Ingres trombity czy Pożegnanie stringów.

W piątek 4 lipca 2008 roku na Rynku w Ustroniu w Święto Niepodległości Stanów Zjednoczonych odbył się happening pt.: BRODYWAY na Manhattan Angole i Gorole czyli cud mniemany...zorganizowany przez Radę Zbójnicką Gromady Górali na Śląsku Cieszyńskim.

W programie:

- Józef Broda - USM-sy (Ulubione Sygnały Moje – Sygnały góralskie na trombicie)

- odsłonięcie tablicy BRODYWAY Manhatan - projekt Zbigniew Niemiec- Zbójnik Grafik – wykonanie „Rzeźba” Zbigniew, Grzegorz Krzystek

- „Rola górali w gospodarce USA” – dr Andrzej Wojcieszek - Najpotężniejszy Zbójnik

- „American dream –góralski sen” – dr Marek Rembierz – Gazda Filozof – Doktor nieobadany.

- Andrzej Gruszczyk – Góral leśny z Gorców o prowieniencji Śląskiej z piosenkami autorskimi oraz piosenką Chodím po Brodwai

- Gorcanie z Niedźwiedzia w Gorcach – absolutna niespodzianka

- „Torka” z niesamowitym Kazo Nędzą Urbasiem – Góralskie bluesy

- Karolina Kidoń - ANGELS Band – Łukasz Piechota i .......

- Józef Broda – Zakończenie happeningu

Nad całością imprezy czuwali: Jan Sztefek - Wielki Zbójnik oraz Korneliusz Kapołka - Zbójnik, Gazda Jurysta, Wielki chorąży trombity, Góral spiski etc. 

 

Nikogo nie interesuje natomiast, że walczymy o ratowanie naszych hal, o zmianę mentalną mieszkańców górskiej części Śląska Cieszyńskiego po obu stronach Olzy. Zresztą cały czas włączamy się w nowe działania. Widzimy, że ktoś chce współpracować doradzamy i czasami inspirujemy. Nie chcę też zdradzać planów, bo to są często plany konkretnych ludzi, nie tylko moje.

"Ingres Trombity" miał miejsce w Ustroniu w sobotę 13 stycznia 2007 r.

Grupa górali z Ustronia przeszła przez miasto niosąc triumfalnie trombitę. Uroczyście, z dużym hukiem i w obecności kapeli "Torka" wniesiono ją do karczmy góralskiej (stąd ingres). Tam popisywano się, z różnym skutkiem, grą na tym starym pasterskim instrumencie. W trakcie hucznej zabawy góralskiej talenty oratorskie ujawnili: mgr Kornel Kapołka, który wyjaśnił znaczenie słowa ingres i dr Marek Rembiesz, który zaskoczył obecnych wykładem o trombicie, jako świetnym instrumencie - w komunikacji międzyludzkiej. Niespodziewanie pojawiła się na sali grupa śpiewacza "Gronie" z Wisły, która wspaniale wpisała się w klimat imprezy. Bawiono się do późnych godz. nocnych. Pomysłodawcą i głównym sponsorem tego kulturalnego zdarzenia był Kornel Kapołka.

 

Jest Pan Góralem, Ślązakiem, Cieszyniakiem? Pytam o tożsamość mieszkańców górskich części Śląska Cieszyńskiego.

Jestem po trosze tym wszystkim, a  dodałbym jeszcze: Ustroniakiem, Wiślokiem, Zaolziakiem  (bo na Zaolziu są korzenie mojego świetnego ś.p. ojca).  Do niedawna czułem się też Krakusem. Czuję się Europejczykiem ale widzę, ze coraz gorzej posługuję się innym językami. Dokonałem zresztą wielu ciekawych odkryć genealogicznych – ale to temat rzeka…

Kiedyś mieliśmy festiwal „Tam gdzie biją źródła” na Równicy. Teraz jest niewielka impreza w amfiteatrze. Wiślański TKB atakuje turystów chińszczyzną. Czy uważa Pan, że na duże wydarzenie folklorystyczne w Ustroniu jest miejsce?

„Gdzie biją źródła” nie jest aż tak małą i złą imprezą. Ale nie jest już robiona jak kiedyś, gdy nazwa była trochę inna - przez pasjonatów. Wpadła w rutynę. Na Tydzień Kultury Beskidzkiej w ogóle nie jeżdżę, bo jak sam pan mówi – od  dawna pachnie tandetą. Z drugiej strony można czerpać inspiracje – myślę tutaj o kapelach i podziwiać sprawność finansową organizatorów. Oczywiście, że Ustroń powinien być kojarzony z jakąś dużą imprezą związaną z folklorem. Zdaje się, że dociera to także do decydentów, bo ja  słyszę wszędzie, że „Folk & coś tam” – to ślepa uliczka. Szkoda na to forsy.

Rozmawiał: Andrzej Drobik

Jan Sztefek uczestniczył również w imprezie „POGRZEB BASÓW” który pożegnał karnawał.

Karnawał za nami. W rytmach góralskiej muzyki zakończono czas hucznych zabaw. Zdawało się, że impreza będzie trwała wieki. Jednak nieubłagalna północ wybiła. Pogrzeb Basów po raz pierwszy odbył się w murach Domu Narodowego.

Równo o 20-tej wraz z utworem "Płyniesz Olzo po dolinie" Kazimierz Urbaś z zespołem Torka rozpoczęli zabawę. Kapele grały jedna po drugiej, do tego tańce, suto zastawione stoły, domowa miodula. Wszyscy bawili się wyśmienicie. - Jest pięknie, bałem się o miejsce tegorocznego Pogrzebu Basów, bo zabawa zawsze odbywała się w Targowej, tutaj jest troszkę gorsza akustyka, ale widzę, że goście mimo to i tak dobrze się bawią - mówił Jan Sztefek, szef Rady Zbójnickiej Gromady Górali na Śląsku Cieszyńskim.

Pogrzeb Basów organizowany przez Alinę Bańczyk i Kazimierza Urbasia odbył się już po raz dwudziesty. - Pierwsze imprezy organizowaliśmy w restauracji Zamkowa na Wzgórzu, o północy wychodziliśmy na most, celnicy podnosili nam szlabany i udawaliśmy, że topimy basy, potem pogrążeni w smutku wracaliśmy na salę - mówi Kazimierz Urbaś z zespołu Torka. - A tradycja wywodzi się z Zaolzia, z sali domu Piast muzycy o północy wynosili przykryte całunem basy - dodaje.

Na Pogrzeb basów zjechało kilkanaście kapel. - Chyba sam Kazo nie doliczył się, ilu muzyków jest naprawdę. Cieszę się, że jest takie żywe zainteresowanie tą imprezą i że odbywa się ona właśnie w stolicy Księstwa Cieszyńskiego. Powinniśmy jak najwięcej góralskiej muzyki wprowadzić do Cieszyna. Chwała Kazikowi, że kultywuje tę tradycję - dodaje Jan Sztefek.

Na Pogrzeb Basów przyjechały kapele ze Słowacji, z Żywiecczyzny, z Ustronia, z Wisły, a nawet z Krościenka. - Szkoda, że ze względów zdrowotnych nie dojechała kapela Capek. To jest podwójna strata, bo lider zespołu jest swego rodzaju indywiduum muzycznym, od lat gra na diabelskich skrzypcach, a do tego ma niesamowite wyroby z gruszek i śliwek - dodaje Kazimierz Urbaś.

Na imprezie pojawił się także najlepszy gajdziarz z Jabłonkowa ze swoją kapelą Bukoń. - Pierwszy raz jesteśmy na Pogrzebie Basów, ale na pewno nie będzie to nasz ostatni raz, już gotujemy się na przyszłoroczną imprezę - mówi Otman Kantor. - Ludzie powoli zaczynają zapominać o gajdach, dobrze, że mogłem tutaj przyjść i zagrać na tym instrumencie. Gry na nim uczył mnie Zbyszek Wałach. Jak gram na gajdach to czuję, że lewituję - dodaje Kantor.

O północy przyszedł czas na pożegnanie basów. Na sali pojawił się anestezjolog, który próbował reanimować basy, niestety nie udało się. Basy umarły. Korowód z instrumentem wyszedł na rynek, gdzie przy dźwiękach muzyki wszyscy pożegnali basy. Na szczęście tylko na 40 dni.

Więcej informacji znajdą Państwo na stronach:

www.gorale.ustron.pl

 

www.goraleslascy.pl



"Zbójnicki Szlak" został wybrany najlepszym produktem turystycznym w największym projekcie
szkoleniowo-doradczym dla polskiej branży turystycznej. Projektowi patronowali:
do góry
2009-2012 © Zbójnicki Szlak Leszek Młodzianowski






POLECAMY

e-beskidy

Beskidy, noclegi, mapy,
kamery, ogłoszenia, forum

karpackie-zboje

Napady zbójnickie, wesela,
biesiady, kuligi, integracja

ulica-hafciana

Haft komputerowy, naszywki,
odzież reklamowa

apter

Trekking w Alpach, Urlop
w górach, narty w Dolomitach


fundacja

Góralskie prelekcje, zbójnicki questing,
towarzystwo naukowe, zbójnicka biblioteka

karpacki-gazda

Przewodnik beskidzki, pilot wycieczek,
kierownik kolonii, Beskidy, Żywiec



Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” FIRMY ZBÓJNICKI SZLAK LESZEK MŁODZIANOWSKI, a w szczególności prezentowane koncepcje, pomysły i rozwiązania na mocy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. Dz. U. nr 24 poz. 83 stanowią własność autora. Projekt ZBÓJNICKI SZLAK ani żadna z jego części nie może być w żaden sposób kopiowana, powielana, dystrybuowana bez pisemnej zgody autora.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

OPRAWĘ FOTO/VIDEO PODCZAS ZBÓJNICKICH IMPREZ INTEGRACYJNYCH SPRAWUJE FIRMA MTUR Media + Turystyka

Zbójnickiszlak.pl Tel - (+48) 609 789 879, E-mail - info@zbojnickiszlak.pl